October

29

Heh… proza życia…

Za dwa tygodnie o tej porze będę czekać na dworcu w Madrycie na pociąg/autobus (zależy na który dworzec uda mi się dotrzeć) do Santiago de Compostela. Ewentualnie kombinować jak i gdzie spędzić noc :)

I tutaj planowałam napisać post poświęcony czemuś takiemu jak metro. O tym, że przeglądałam schemat linii metra w Madrycie – 8 linii. A u nas prawie święto narodowe, że pierwszą ukończyli… Że najbardziej podobało mi się metro w Kopenhadze, że najgłębsze jakim jechałam było w Kijowie, najstraszniejsze w Caracas w Wenezueli, najprzyjemniejsze w Rzymie, a wspomnień żadnych nie mam związanych z metrem w Pradze… i że nie pamiętam gdzie pierwszy raz metrem jechałam… Tak chciałam napisać i to bardziej opowiedzieć, ale natchnienie gdzieś prysło…

Bo czym jest banalność metra w porównaniu z faktem, że:

Kasia córkę urodziła!!!

No właśnie.

Cóż mogę dodać? Chyba tylko tyle, ze kupiłam sobie walizkę… RÓŻOWĄ :P

October

25

La bruja znaczy wiedźma

Ściągnęłam sobie “Kroniki Narnii” po hiszpańsku. Przez te trzy tygodnie, które mi do wyjazdu zostały powinnam przeczytać. Odświeżę trochę język, a może i poznam jakieś nowe słowa.

W następnej kolejności będą: Somoza, Garcia Marquez i Cortazar. Ale to już wyższa szkoła jazdy podejrzewam będzie. Heh… Czytać Gabriela w oryginale. Marzenie moje ogromne… A nuż się spełni :) Na pewno “El amor en los tiempos del cólera” sobie kupię. Bo w końcu moja ulubiona :)

Czytaj dalej »

October

21

Pierwszy więzień polityczny IV RP

W sumie już chyba IV RP nie ma, ale szczegółów się nie czepiajmy. Na polityce się nie znam, więc może zostanie mi to wybaczone. “Pierwszym więźniem politycznym IV RP” został nazwany w jednym z komentarzy do sprawy i określenie to przypadło mi do gustu. A o kim mówię? O Przemku D. lat 33. Ale od początku…

W niedzielę Lublin gościł wyjątkowego gościa: pana Prezydenta. Przyjechał on na inaugurację roku akademickiego KUL. Co skrót KUL oznacza? Wg. słów wcześniej wspomnianego pana Prezydenta jest to: Katolicki Uniwersytet Ludowy. I nie czepiam się wcale, mimo iż nazwa mojej Alma Mater trochę inaczej brzmi… Każdy ma prawo nie wiedzieć czy się pomylić. Tylko ludźmi jesteśmy. A przecież katolicyzm dla ludu jest, więc pasowałoby. A że teraz pana Prezydenta cytują…
Czytaj dalej »

October

19

Podsumowanie roku…

Czy w ogóle da się to zrobić? Podsumować taki rok? Najbardziej niezwykły i najbogatszy w wydarzenia rok w moim życiu. I w te pozytywne i w te bojące straszliwie…

Za kilka dni minie rok od naszego wylotu do Ameryki Południowej. Czasem jak o wyprawie myślę, to mam wrażenie, ze tak na prawdę jej nie było. Że wyśniłam sobie te wydarzenia, te obrazy, które z różną częstotliwością i siłą wracają w moich wspomnieniach. Czasem te same, czasem wydawałoby się zupełnie zapomniane… Dwa miesiące w Ameryce Południowej: Wenezuela, Brazylia, Peru, Ekwador i Boliwia (A. by dopowiedział tutaj, że jeszcze jedno miasteczko w Kolumbii). W sumie 12 pieczątek w paszporcie… Miało być ich znacznie więcej. Jednak w La Paz zostaliśmy porwani…
Czytaj dalej »

October

13

Kryjówka we Lwowie

Do Lwowa dojechaliśmy nad ranem. Przespacerowaliśmy się do centrum, znaleźliśmy kwaterę na noc, przespaliśmy się odrobinę i poszliśmy szukać kafejki internetowej, żeby oczyścić kartę pamięci aparatu z nadmiaru zdjęć. Jak się okazało ni było to takie proste, gdyż po pierwsze przewodnik wskazywał nieistniejące już kafejki, a po drugie nawet jeśli takowe istniały, to nie posiadały w swoim sprzęcie czytnika kart… A deszcz padał coraz bardziej…
Czytaj dalej »

October

8

To uzależnia

Stwierdziłam dzisiaj, że pisanie bloga uzależnia. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mnie to wciągnie. Fakt, mam w sobie odrobinę ekshibicjonizmu. Lubię, kiedy ludzie wiedzą co się u mnie dzieje, gdzie ostatnio byłam. Pewnie sporo egoizmu i samouwielbienia w tym jest. Cóż…

Tymczasem zaczęłam odczuwać olbrzymią ochotę opisywania rzeczy, których nie chciałabym nikomu zdradzić. Zwłaszcza znajomym… Zaczęłam myśleć o założeniu nowego bloga i tym razem nie podawaniu jego adresu do publicznej wiadomości (adres tego jest w moim opisie na N-K). O założeniu takiego bloga, gdzie pisałabym o najskrytszych odczuciach, najintymniejszych wydarzeniach, najwstydliwszych faktach… I już wyobrażam sobie to podniecenie, kiedy bym na takim anonimowym blogu znalazła jakiś komentarz… Bo ktoś jednak to przeczytał…

Czytaj dalej »

October

6

Relacja z wyjazdu Kijów-Lwów

Najwyższa pora opisać wypad na Ukrainę. Postaram się ująć to jak najbardziej praktycznie, choć nie wiem na ile to mi się uda. Bo ja to lepsza w opowiadaniu bajek i snuciu historii jestem. A nie takich suchych relacjach byliśmy tu, zrobiliśmy to. W tym zawsze A. był lepszy. Dlatego uzupełnialiśmy się na Los Wiaheros: on praktycznie, ja – refleksyjnie. Teraz przyszła pora na moją próbę praktycznej relacji. Hmmm… zaczynam :)

Do Lwowa z przesiadkami dojechaliśmy. Najpierw ja do Lublina, potem do Zamościa – tam się spotkaliśmy z Kubą i przy okazji poznaliśmy (trochę miałam obiekcji co do jechania z kimś kogo nie znam, ale w sumie wyszło spoko). Z Zamościa pojechaliśmy do Tomaszowa Lubelskiego, potem do Rawy Ruskiej (już Ukraina) i z niej do Lwowa. Wyszło mi 10zł taniej niż jakby bezpośrednio z Lublina jechać :) Potem dworzec kolejowy i pociąg nocny do Kijowa.
Czytaj dalej »

October

4

Miedzy Kijowem a Lwowem

Kilka slow na szybko :) Bez polskich znakow, bo tutaj takie cuda nie wystepuja :P

Kijow to za duze miasto, aby je w trzy dni zobaczyc. Piekne i zaskakujace na kazdym kroku. Nie jest tak pedzace jak Warszawa, mimo, ze to stolica. Duzo parkow i punktow widokowych. Dniepr robi bardzo przytulne wrazenie. A zdobienia kamienic… Ech, kto mnie zna, ten wie jaka wage do tego przykladam :) Sliczne niektore. No i ten monumentalizm… Ogromne.

Czytaj dalej »