January

23

Życie w rytmie salsy

Ponoć karnawał mamy… Ale jakoś w ogóle go nie odczuwam. Nie ma jakoś chęci, tej pasji, euforii, które topiłyby największe lody zimy swoim gorącem (inna sprawa, że nie ma też tych lodów, więc i nie ma co topić…). Nie odczuwam karnawału. Za to często zastanawiam się co też może się teraz dziać u moich znajomych z Hiszpanii. Skoro w adwencie chodzili regularnie dwa razy w tygodniu na dyskoteki, to teraz pewnie bawią się jeszcze lepiej.

Oj tak, można się było tak wytańczyć… Choć nie, można by było, gdyby puszczali na owych dyskotekach jakąś “skoczniejszą” muzykę. Taką, żeby popogować się dało, a nie pląsy same i podrygi w rytmie salsy. Chociaż i ona ma swój urok :)

Czytaj dalej »

January

18

Ja chcę do ciepłych krajów!!!

Od samego rana bali mnie gardło… Już na tyle znam siebie, że wiem czym to się skończy. Ból przejdzie, ale pojawi się katar i kichanie… Pytanie tylko kiedy :/ Tak mnie to gardło boli, że nie mam nawet siły pełna entuzjazmu wykrzykiwać “Głosujcie na mnie!!!” :) Więc cichutko i szeptem to zasygnalizuję :) SMSa (jeden z każdego nr tel.) o treści D00068 należy wysłać pod numer 7144. Wtedy będzie szansa, że przejdę do kolejnego etapu konkursu :D :D :D

A tymczasem idę herbatki z miodem się napić…

Ja chcę do ciepłych krajów!!!

Czytaj dalej »

armia terakotowa

Nie każdemu dane będzie w jego życiu do Chin pojechać. Więc kiedy Chiny “przyjeżdżają” do nas, uważam, że trzeba z okazji skorzystać i zobaczyć. A zobaczyć można replikę wpisanej na listę UNESCO, uważanej za ósmy cud świata Armii Terakotowej pierwszego cesarza Chin dynastii Qin (Qin Shi Huang). Wystawa z tego co zdążyłam się zorientować od 2007 roku jeździ po naszym kraju. Teraz zajechała na Lubelszczyznę, konkretnie do Chełma i do 15.marca można ją podziwiać w Regionalnym Muzeum. Postanowiłam skorzystać z okazji – w końcu w Chełmie jakoś być mi się nie zdarzyło do tej pory. No a przy okazji mogłam też osławione Podziemia Kredowe zwiedzić i może mieszkającego z nich Ducha Bielucha…

Czytaj dalej »

January

8

Sekret Moherowych Beretów

Zawsze się zastanawiałam dlaczego kobiety chodzące w moherowych beretach, nigdy owych beretów nie zdejmują. Nawet jeśli przyjdzie jedna taka do drugiej w odwiedziny, kurtkę zdejmie (rozkurczy się), płaszcz zdejmie (rozpłaszczy się), kozaczki zdejmie, to i tak berecik na głowie pozostawi. To samo w kościele przykładowo – wszystkie w beretach. Albo w poczekalni u lekarza. Wiadomo, że ciepło. Więc wieszają te swoje wierzchnie okrycia na wieszakach, a berety zostawiają na głowach. Podejrzewam, że kiedy do przebadania w gabinecie dochodzi, na słowa “proszę się rozebrać”, kobieta taka zdejmuje wszystkie sweterki, bluzeczki, podkoszulki (bo ubranie na cebulkę to podstawa przecież), ale pozostaje w berecie.

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego.

Wczoraj niespodziewanie odkryłam ten sekret. Właściwie to jedna z kobiet nosząca moherowy beret ów sekret zdradziła.

Czytaj dalej »

January

5

Kaplica w Lanzada

Cudowna skała w Lanzada

Jest takie prawie magiczne miejsce w Galicji, miejsce o wyjątkowych właściwościach. Jest to Praia da Lanzada. Nad brzegiem oceanu stoi tam XIV-wieczna romańska kaplica, a właściwie pustelnia: Santa Maria. Zgodnie z rzymskim, a może jeszcze celtyckim zwyczajem, co roku w noc świętego Jana w okolice pustelni przybywa kolorowy korowód pielgrzymów. Kobiety biorące w nim udział wchodzą do oceanu i zgodnie z rytuałem czekają aż dziewięć fal obmyje ich ciało. W tym czasie wypowiadają życzenie: panny proszą o zamążpójście, mężatki o macierzyństwo. Ten stary rytuał nazywa się “Kąpielą dziewięciu fal”.

Czytaj dalej »