May

31

Net Day Lublin #3 (30.maja 2009)

W końcu udało mi się wziąć udział w NetDay. Mam trochę mieszane uczucia co do tego spotkania. Ale może to dlatego, że nikogo nie znałam (oprócz szefa agencji reklamowej, z którą współpracuję ostatnio). I trochę wyobcowana się czułam… Tak dla wyjaśnienia:

NetDay Lublin to otwarte, cykliczne spotkania o charakterze nieformalnym osób związanych z szeroko rozumianą branżą internetową. Celem spotkań z cyklu NetDay Lublin jest wzajemne poznanie się, wymiana doświadczeń, prezentacja ciekawych pomysłów oraz swobodna wymiana poglądów w czasie kuluarowych rozmów.


Hmmm… Czytając czasem relacje z tego typu imprez w innych miastach, miałam wrażenie, że właśnie na tych kuluarowych rozmowach cała istota sprawy się osadza. Tu, po ostatniej prelekcji, większość się zmyła…

Czytaj dalej »

May

20

Lubelski klikon

klikon - krzykacz miejskiMam wrażenie, że jakaś moda się na niego zrobiła. Co jakiś czas o nim w telewizji powiedzą, w gazecie napiszą. A ja dodatkowo prywatnie jeszcze na niego czasem wpadam. Nie zapomnę jak kiedyś na nas naskoczył, gdy mu zdjęcie robiliśmy (to po prawej). Wydał mi się wtedy strasznym i zadufanym w sobie dziwakiem. A tymczasem okazuje się, że wystarczy zapytać, poprosić i bez problemu daje sobie zdjęcie zrobić :) i bardzo chętny do rozmowy jest.

Wczoraj wpadliśmy na niego z grupą przy Ratuszu. Akurat był w stroju cywilnym. Poopowiadał dzieciom trochę o zawodzie klikona, pokrzyczeli razem. Dziś z kolei trafiliśmy na niego przy Trybunale. Tym razem był w stroju historycznym i… nagrywał wywiad dla “Dzień dobry TVN”. Zawołali nas do siebie. Znów poopowiadał o zawodzie klikona, pokrzyczał z dziećmi. A krzyczenie to niedługo będzie można zobaczyć w TVN :)

Miałam też okazję z nim trochę porozmawiać. Zgodził się wzięć udział w pewnym projekcie, który zaczynamy realizować. Dostałam jego telefon i adres, żeby móc dograć szczegóły i terminy. Fajnie zaczyna się to kręcić :) Ale wracając do klikona…

Czytaj dalej »

May

14

Mate de coca

mate de coca

Podczas dzisiejszego spotkania z cyklu “Dookoła świata” była relacja z wyjazdu do Peru. Oprócz świnki morskiej i soku z żaby spore zainteresowanie publiczności wzbudziła opowieść o koce i herbatce z niej zaparzanej.

Od razu przeczulę, żeby ktoś sobie czegoś nie pomyślał. Mówiąc koka nie mam na myśli żadnych narkotyków typu kokainy, w ogóle żadnych narkotyków. Koka to krzew rosnący w Ameryce Południowej. Uprawiany głównie w Boliwii, Peru, Ekwadorze i Kolumbii. Ze względu na swoje właściwości (o których za moment napiszę) jest bardzo popularny w rejonach And. Zazwyczaj listki są żute albo zaparzane w formie herbatki (mate de coca – na zdjęciu). Zdarzyło mi się też kiedyś palić skręta z listków koki. Listki tego krzewu są też głównym składnikiem, z którego robi się wspomnianą już kokainę. Ale zanim staną się narkotykiem długa jeszcze droga i obróbka przed nimi. Swoje działanie jednak mają…

Czytaj dalej »

May

8

Jest taki dzień…

Urodziny to bardzo przyjemny dzień w roku. Zwłaszcza kiedy można go spędzić tak, jak się ma akurat ochotę :) Moje w tym roku pierwszy raz od dłuższego czasu nie były w pracy.

Na początek był ciąg dalszy nagrania. Znajoma jako pracę dyplomową robi reportaż na temat naszego wyjazdu do Ameryki Południowej. Ma być około 15 minut… a ze mną ze trzy godziny nagrania ma, plus to co z Krakowa przywiezie. Oj, powodzenia jej życzę w montażu :) Pewnie powybiera same smaczki typu sok z żaby :)

Czytaj dalej »