October

26

Ayuthaya

ayuthayaDojechaliśmy do Ayuthaya, dawnej stolicy królestwa Siam. Królestwo Siam to jest to, co było tutaj przed wojną. Potem nazwa została zmieniona na Tajlandia, czyli Ziemia Ludzi Wolnych. Ale do dnia dzisiejszego zdarza się, że dawna nazwa bywa używana. Ayuthaya ze względu na zachowane tan świątynie (i ruiny świątyń) figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Na początek niezwykłe ruiny Chaiwattnaram. Kurcze, szczęście mają ci, którzy rozumią wszystko z tego, co mówi nam Aldo. Ja się ciągle gubię. Zwłaszcza jak zaczyna nam wyjaśniać symbolikę buddyzmu zawartą w świątyniach. W uproszczeniu to jest tak, że w modelu świątyni zawarta jest struktura wszechświata. Ozdwierciedlenia znajdują w nich świat rzeczywisty, ale też poszczególne stopnie raju, czy piekła. No i wszędzie oczywiście posągi Buddy.

Czytaj dalej »

October

22

Zdjecia z Tajlandii

Powoli publikuja sie zdjecia z naszego miesiaca miodowego (a wlasciwie nie miesiaca, ale co tam) :D Dostepne sa w nowej galerii na stronie: http://www.granatowo.pl/fotografia/index.php?/category/tajlandia

Ogladajcie wiec :D

October

17

Most na rzece Kwai

Kolejny dzień za nami. I kolejne moje przeziębienie w trakcie. Chyba tylko ja potrafię mieć katar w podróży poślubnej. Grrrr…. Ale przecież nie o tym będę pisać :) Wczoraj zaczęliśmy naszą objazdówkę po północy Tajlandii. Są z nami Carolina i Sergio – bardzo sympatyczna parka z Madrytu, lokalny przewodnik i oczywiście kierowca. Bujamy się wypasionym busem i oglądamy deszcz przez szyby… Następne grrr… Od wczoraj pada deszcz. Szczęślliwie jest to ciepły deszcz, ale i tak wszystko się moczy, a do tego dochodzi ogromna wilgoć, która sprawia, że wydaje się jeszcze duszniej. Ogólnie sauna bez sauny :) Ogólnie nie narzekam, tylko szkoda mi, że zdjęcia takie bure wychodzą, bo mało słońca przez chmury jest. Zabytki jednak niezapomniane.

Czytaj dalej »

October

14

Bangkok

Siedzę spoglądając przez okno naszego hotelowego pokoju. Z jedenastego piętra rozciąga się spory widok na Bangkok. O tej porze nocy samochodów już jest mniej, ale ciągle długi ich sznur mknie drogą. Ich czerwone światła odznaczają się od otoczenia. I ciągle zaskakuje, że jeżdżą nie po tej stronie szosy. Dziwny tej lewostronny ruch na ulicach, jakoś nie mogę się przestawić, że przy przechodzeniu przed drogę najpierw trzeba spojrzeć w prawo.

Do moich uszu dochodzi spokojny oddech śpiącego Josechu, a ja zastanawiam się czy można być jeszcze szczęśliwszym. I czy istnieją słowa, żeby ten stan opisać? Postanowiłam to sprawdzić… I tak zaczynam nasz “Pamiętnik z Tajlandii”.
Czytaj dalej »