November

21

Ekwadorskie dziewczyny

Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl

Do tej pory w żadnym z państw Ameryki Południowej nie widziałam tylu strojów ludowych, co w Ekwadorze. A ciekawostką jest, to że głównie kobiety chodzą tak poubierane. Mężczyźni mają “normalne” ubrania, czyli takie prawie europejskie :)

Pierwszy kontakt z tymi strojami mieliśmy w Cuenci. Zaszokowały mnie ogromnie. Jak można tak się męczyć i w czymś takim chodzić?? Nie zrozumiem tego zjawiska :) a jak wyglądały? Hmmm, zacznę może opis od nóg.

Spódnice do kolan, takie “bufiaste” jakby pół bombki miały na sobie. Bardzo intensywne kolory, najczęściej jednobarwne, obszyte kolorową tasiemką, czasem w paski. Spod spódnicy wychodziły tym kobietom getry, również w intensywnych barwach, tylko nijak niepasujących do kolorów spódnicy. Na getrach skarpetki, chyba podkolanówki, tylko opuszczone do kostek tak, że się bardzo marszczyły. A buty, to były jakieś takie proste chodaki.

Od pasa w górę kobiety poubierane były w sweterki. Wełniane, kolorowe, najczęściej z dziecięcymi wzorkami. Na szyjach wisiały im korale z jakichś świecących szkiełek. Z tego samego zrobione były bransoletki i kolczyki. Biżuteria, podejrzewam, miała na celu ozdabiać panie… cóż…

Uczesane były zawsze w warkocz. Jeden lub dwa, w zależności od grubości włosów. A całość zakończona… męskim kapeluszem – białym lub czarnym. Naprawdę męskie, bo damskie mają zupełnie inne kształty. W mojej opinii wyglądało to zupełnie dziwacznie…

W dodatku nie tylko w Cuenci kobiety tak chodziły (można by pomyśleć – przyjechała do miasta, więc się “elegancko” chciała ubrać), ale również na wsi. Gdy pojechaliśmy oglądać ruiny w Ingapirca wszystkie tam tak chodziły ubrane. Nawet w polu czy podczas wypasania świń. Różnica była taka, że w Cuenci ubierały się tak głównie starsze panie, a na wsi nawet małe dziewczynki.

Tak wyglądały stroje na południu Ekwadoru. Zmieniły się, gdy pojechaliśmy do Otavalo – miejscowości targowej na północ od Quito. Tutaj kobiety były ubrane znacznie bardziej w moim guście ;) Miały białe bluzki z rękawami zakończone koronkową falbanką. Na bluzkach porobione były hafty, najczęściej w niebieskim kolorze, ale zdarzały się inne. Na tę bluzkę nałożony był czarny szal (pewnie z wełny alpaki). Ale założony tak, że wiązały go na jednym ramieniu (prawie jak starożytni Rzymianie, tylko nie do ziemi, a do pasa). Spódnice miały długie, również czarne. Tylko przy lewej nodze był rozporek do samego biodra z widoczną białą podszewką, która ożywiała ten strój.

Uczesane były w warkocze. Na szczęście żaden kapelusz nie zdobił ich stroju, jedynie biżuteria. U każdej takie same (no może trochę różnej wielkości) korale z drobnych złotych kuleczek, po pięć albo i więcej, przypięte przy samej szyi. Bransoletki i kolczyki były bardzo podobne. Złoty kolor na tle czarno-białego stroju bardzo ożywiał całość.

Na razie tyle z moich obserwacji ekwadorskich dziewczyn. W stolicy kraju w ogóle nie widać ludowych strojów. Tutaj cywilizacja całkiem wyparła tradycje…

Pokrewne tematy


Zostaw komentarz