November

27

Magia dolara

Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl

Jeszcze kilka słów o naszych problemach w Ekwadorze z dolarami. Przypomnę, że Ekwador nie ma swojej waluty – płaci się w nim dolarami, więc cieszyliśmy się przyjeżdżając tu, że skończą się nasze problemy z wymianą waluty. Wreszcie nie będzie niekorzystnych kursów, bo nie trzeba będzie niczego wymieniać. Jak bardzo się myliliśmy…

W Polsce zaopatrzyliśmy się głównie w setki, kilka banknotów po 50 i 20 dolarów, no i kilka drobnych po dolarze czy pięć. Te drobne wydaliśmy w Ekwadorze dosyć szybko. Jakoś tak wyszło :) Problemy zaczęły się, gdy chcieliśmy zapłacić wyższym nominałem…

Zwiedzając Quito chcieliśmy wejść na wieżę w bazylice neogotyckiej. Do zapłaty 4 dolary. Wyciągamy 50 dolarów i okazuje się, że kobieta nam nie przyjmie tych pieniędzy, bo mogą być fałszywe. Zdziwiliśmy się bardzo. Tłumaczymy, że mamy je z banku, że na pewno banknot jest prawdziwy. Nie pomogło – odsyła nas do banku, żeby tam rozmienić na drobne. Tylko problem taki, że to była niedziela i banki pozamykane… W tym czasie przyszła jakaś kobieta miejscowa i coś kupowała w tym sklepiku/kasie. Przyuważyliśmy, że ma sporo drobnych. Słodkie uśmiechy, prośby – nic to nie dało – przerażona powiedziała, że nam nie rozmieni, bo się boi, żeby to nie był fałszywy banknot…

Postanowiliśmy pójść na sposób. Jeśli z jakiejś usługi skorzystamy przed zapłaceniem, to będą musieli nam wydać… Poszliśmy więc na kawę. Chcemy płacić, a pani mówi, że nie ma wydać. Niby gdzieś poszła rozmienić, ale jej nie wyszło. Wyobraźcie sobie, że już chciała nas bez płacenia wypuścić (oddacie mi kiedy rozmienicie). Na szczęście przyszedł jakiś turysta w Kanady, który miał rozmienić. I zrobił to bez problemu…

Mogłoby się wydawać, że na tym nasze problemy się skończą. Drobnych wystarczy do poniedziałku, a setkę rozmienimy w banku. Nic bardziej błędnego…

Tym razem akcja dzieje się w Loja. W sklepie by nam przyjęli te pieniądze, ale nie mieli wydać, więc Andrzej poszedł do banku… Aż ciężko sobie wyobrazić, że nie chcieli nam rozmienić 100$, bo boją się, że fałszywe, bo dużo fałszywek do Ekwadoru napływa z Kolumbii i Peru… Byliśmy w martwym punkcie. Mamy pieniądze, ale nic nie możemy kupić, bo mamy za dużej wartości banknoty. Głód zaczął doskwierać…

No ale Polak potrafi ;) Poszliśmy z naszym problemem do… Informacji Turystycznej. Wyjaśniliśmy panu o co chodzi, pokazaliśmy banknot, ponarzekaliśmy z Brytyjczykami, którzy akurat byli, na to, że to wszystko jakieś chore. Pan postanowił nam pomóc i towarzyszyć przy wymianie banknotu. W pierwszym banku podszedł do informacji, przedstawił się, powiedział skąd jesteśmy i z czym przychodzimy i… został odprawiony z kwitkiem – nie wymienia.

Zdziwił się, bo do tej pory nie bardzo nam wierzył, że faktycznie ciężko wymienić… No ale niezrażony poszedł do kolejnego banku, a my za nim. I z informacji odesłali go do kierowniczki po pozwolenie. Poszedł do niej i pozwolenie uzyskał. Ona zadzwoniła do kasy, przekazała informację, że można banknot nam wymienić i po sprawdzeniu czy jest oryginalny, dostaliśmy drobne. Potem jeszcze raz chłopak z Informacji Turystycznej zaszedł do kierowniczki, żeby jej podziękować za rozmienienie pieniędzy…

My jemu też bardzo podziękowaliśmy – sami za nic w świecie nie dalibyśmy rady tego rozmienić. I do głowy, by nam nie przyszło prosić o pozwolenie kierowniczki banku…

Pokrewne tematy


Zostaw komentarz