Autor: EliS . 28 Nov 2007,
Brak komentarzy
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Nie raz już przewijał się w naszych tekstach Amigo Peruviano. Pewnie niejedni są ciekawi, kim ta tajemnicza postać jest. Dziś, po kilku dniach spędzonych w jego domu, możemy zdradzić ten sekret
Wiktora poznaliśmy na statku z Manaus do Tabatingi. Przez 6 dni spędzonych razem można się zakolegować – zwłaszcza, gdy ma się do czynienia z tak otwartym na ludzi człowiekiem. Jest bardzo przyjacielski, ale przy tym strasznie dziwny…
Wspominałam kiedyś, że za nocleg w Piurze Andrzej oddał mój krem oliwkowy. Dostał go właśnie Amigo Peruviano. Bardzo się zachwycił tym kremem, bo on peruwiańskich kosmetyków nie lubi, używa tylko importowanych, a ten tak pięknie pachnie… Tak mój krem zmienił właściciela… Opowiadał nam jeszcze jak dba o cerę, przycina sobie włosy na rękach, jakich dezodorantów używa. Wtedy wydał nam się odrobinę lalusiowaty i rozpuszczony…
Podejrzewałam, że jest z jakiegoś bogatego domu. Dlatego bardzo się zdziwiłam, gdy zajechaliśmy do niego. Najpierw wyglądem dzielnicy, potem samego jego domu. Biedota straszna. Farba odchodząca ze ścian, obskurne narzutki na fotelach. Łazienkę trudno mi będzie opisać – spłuczka nie działa, z rur przewiązanych jakąś szmatką cieknie woda, prowizoryczne blaszane drzwi, którymi przymyka się wejście do łazienki. W pokoju, który dostaliśmy do spania nie ma sufitu, jedynie blacha służąca jako dach domu. Zaskakujące, że tak ktoś może mieszkać.
Gdy zostaliśmy wpuszczeni do domu “głębiej”, okazało się, że jest w nim całkiem wypasiony komputer, telewizor, DVD, wieża z MP4, mają kilka aparatów cyfrowych… Zastanawialiśmy się jak to jest i doszliśmy do wniosku, że celowo pewne rzeczy na pozór obskurnie wyglądają. Tylko i wyłącznie dlatego, żeby stwarzać pozory biedoty i nie kusić potencjalnych złodziei. Zaskakujące to Peru…
Wracając do tematu Wiktora. W sumie jest ich siedmioro rodzeństwa. Jedna siostra i Wiktor mieszkają w Manaus w Brazylii, reszta mieszka w Piurze, więc właściwie jesteśmy gośćmi w domu brata Wiktora. Dwie siostry i brat Wiktora założyli już rodziny i mieszkają z nimi razem w tym domu. Tak wiec tłum ogromny. Oprócz tego przewijają się ciągle jacyś znajomi i przyjaciele, tak że ciągle nie możemy się połapać, kto jest kto
O Wiktorze miało być
Na statku miał ze sobą laskę, która zakończona była figurką świętego – dla ochrony. W pokoju, który zajmuje, jest rodzaj ołtarzyka. Stoi na nim krzyżyk z Jezusem, ale jest też ludzka czaszka. Wiktor pali przy tym ołtarzyku świeczki – dla ochrony. Pokazywał nam karty tarota, które zawsze nosi ze sobą, a gdy się dowiedział, że zostaliśmy okradzeni, koniecznie chciał nas zabrać do swojego przyjaciela, który wróży z kart, aby przepowiedział nam przyszłość. Nie potrafił zrozumieć, że nie chcemy jej znać…
Umówieni jesteśmy z Wiktorem, że gdy będziemy wracać do Wenezueli w Manaus zajedziemy do niego. Ciekawa jestem, czego jeszcze się o nim tam dowiemy…
Pokrewne tematy
Zostaw komentarz