Właśnie zauważyłam, że z galerii zdjęć na LosWiaheros zniknęła część zdjęć. Każde, które zostało wykasowane było ze mną… Dostęp do serwera ma tylko jedna osoba.
Zupełnie nie rozumiem motywu działania. Przecież byliśmy tam razem, stronę tworzyliśmy razem, przezywaliśmy te same wydarzenia. Czy w myśl powiedzenia “co z oczu, to z serca” chce zapomnieć o mojej obecności tam?
Na stronie były jedyne zdjęcia z Ameryki Południowej. Te, które wrzucaliśmy na bieżąco tam na miejscu. Do Polski nie dowieźliśmy żadnych zdjęć, gdyż wszystkie aparaty, powypalane płyty i inne nośniki zostały ukradzione. Pierwszy raz w Peru. Drugi raz w tej przeklętej taksówce w Boliwii. To są jedyne zdjęcia z wyprawy…
Powtórzę się, ale zupełnie nie rozumiem motywów działania.
Jestem WŚCIEKŁA!!
Te, które jeszcze zostały zapiszę na dysku… Może hasła nie zmienił.
Ściągnęłam sobie “Kroniki Narnii” po hiszpańsku. Przez te trzy tygodnie, które mi do wyjazdu zostały powinnam przeczytać. Odświeżę trochę język, a może i poznam jakieś nowe słowa.
W następnej kolejności będą: Somoza, Garcia Marquez i Cortazar. Ale to już wyższa szkoła jazdy podejrzewam będzie. Heh… Czytać Gabriela w oryginale. Marzenie moje ogromne… A nuż się spełni
Na pewno “El amor en los tiempos del cólera” sobie kupię. Bo w końcu moja ulubiona
Czytaj dalej »
… należy go zjeść!!!
Od trzech nocy jestem niedospana!! Pobudki robią mi przed piątą nad ranem i ganiają się. Bawią się… w kotka i myszkę! Czy raczej w pieska i myszkę… :/ No ale o co chodzi?? Mam w pokoju MYSZOLA! Nie wierzę, żeby mysz zwykła chciała u mnie siedzieć – to na pewno jest MYSZOL. No i mój pies obronny stara się pańcię swoją przed MYSZOLEM obronić. I się ganiają… Dziś MYSZOL próbował nawiązać bliższy kontakt z myszką od komputera. Wiem, bo piesio mój głośniki pozwalał. Tak bardzo chciał w tym kontakcie przeszkodzić… Heh, leży codziennie na straży mojego pokoju, przy drzwiach samych, że nawet myszka się nie przeciśnie… Ale MYSZOL się przecisnął. :/
Czytaj dalej »
December
31
Kurczakarnie i inne “restauracje” specjalistyczne
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Jak już mniej więcej zorientowaliśmy się w nazwach różnych rodzajów mięsiwa występującego w Peru, wiedzieliśmy co dostaniemy po zamówieniu konkretnej rzeczy. Bardzo praktyczna i pomocna wiedza
Wiedzieliśmy też w jakie miejsca chodzić, żeby dostać to, na co akurat mamy ochotę. A wszystko dzięki temu, że lokale w swoich nazwach mają to, co serwują.
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Kiedy po raz pierwszy usłyszeliśmy to pytanie, zatkało nas ze zdziwienia. No jak to w jakim? Oczywiste jest, że w Polsce mówi się po polsku, tak jak w Niemczech po niemiecku, Francji po francusku, etc. Oczywiste może jest, ale tylko w Europie, nie tutaj.
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Rzeczą, która najbardziej będzie mi się kojarzyła z Peru, są taksówki. Głównie żółte, ale nie tylko. Kolor zależy od tego czy taksówkarz jest zrzeszony w korporacji, czy dorabia na własną rękę. Jednak niezależnie od tego, jaka by nie była forma działalności, fakt jest jeden: w Peru taksówek jest pełno. Może nie rzucało się to tak w oczy w Limie, gdzie było więcej prywatnych samochodów, jednak w pozostałych miastach czy wioskach przeważająca liczba samochodów to taksówki.
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Mieszkając w Polsce tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego, czym jest trzęsienie ziemi. Znamy to pojęcie, słyszeliśmy, że niesie za sobą wiele szkód i właściwie tyle. My uświadomiliśmy sobie bardzo wyraźnie, czym ten kataklizm jest. Mimo że po trzęsieniu ziemi w Pisco minęło już kilkanaście tygodni, to jednak jego ślady w mieście są wciąż wyraźne, a skutki wciąż widoczne. Zburzone domy, ludzie mieszkający w namiotach, gruz na ulicach – to wszystko wywarło na nas ogromne wrażenie.
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Nie będę ukrywać – jestem zachwycona komunikacją miejską w Peru. A szczególnie w Limie. Tutaj jest najbardziej wyraźne to, jak bardzo różni się ona od europejskiej. Ma swój indywidualny charakter i unika wielu problemów, które pojawiają się u nas.*
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Będąc gośćmi w domu peruwiańskiej rodziny, chcieliśmy naszego Amigo Peruviano wyciągnąć na dyskotekę. Fajnie by było, ale okazało się, że na ten dzień możemy mieć ciekawszą imprezę. Tego dnia były chrzciny jednego z chłopców mieszkających w tym domu. I z tej okazji domownicy szykowali fiestę.
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl
Nie raz już przewijał się w naszych tekstach Amigo Peruviano. Pewnie niejedni są ciekawi, kim ta tajemnicza postać jest. Dziś, po kilku dniach spędzonych w jego domu, możemy zdradzić ten sekret
Wiktora poznaliśmy na statku z Manaus do Tabatingi. Przez 6 dni spędzonych razem można się zakolegować – zwłaszcza, gdy ma się do czynienia z tak otwartym na ludzi człowiekiem. Jest bardzo przyjacielski, ale przy tym strasznie dziwny…
Czytaj dalej »
Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl

