July

23

Galicja skąpana w deszczu

No trafi mnie chyba! Na wakacje sobie do Santiago wróciłam, a tu pada deszcz! I zapewniają mnie jeszcze, że wcześniej było słonecznie, tylko teraz się popsuło. Nie wierzę. Tu pewnie non stop pada. Jesienią padało, teraz też pada. Grrrr.

Ale dobra, już nie marudzę :) W końcu na salsie raz udało się nam być. A to dopiero początek obchodów świętego Jakuba. Główna fiesta będzie w sobotę.
Czytaj dalej »

February

27

Hiszpańska wyspa La Toja

Kaplica na wyspie La TojaPostanowiłam dodać w końcu zdjęcia z Hiszpanii i zorientowałam się, że nie napisałam posta o wyspie La Toja. A jest ona ciekawa i warta opisania nie tylko ze względu na kaplicę, której ściany są pokryte muszlami, ale również ze względu na to, że jest jednym z bardziej znanych uzdrowisk chorób skórnych w Hiszpanii. A może nawet najbardziej znanym.

Kościół znajdujący się na wyspie jest z XII wieku i jest po wezwaniem św. Sebastiana (San Sebastián). Ściany pokryte są muszlami małży vieira. Trzeba podkreślić, że kościół jest cały nimi pokryty, łącznie z wieżami i krzyżami. A po co? Tylko po to, żeby chronić wnętrze kościoła przed wilgocią. Muszle doskonale spełniają swoją rolę i wnętrze kaplicy zachowało się prawie niezniszczone.
Czytaj dalej »

January

23

Życie w rytmie salsy

Ponoć karnawał mamy… Ale jakoś w ogóle go nie odczuwam. Nie ma jakoś chęci, tej pasji, euforii, które topiłyby największe lody zimy swoim gorącem (inna sprawa, że nie ma też tych lodów, więc i nie ma co topić…). Nie odczuwam karnawału. Za to często zastanawiam się co też może się teraz dziać u moich znajomych z Hiszpanii. Skoro w adwencie chodzili regularnie dwa razy w tygodniu na dyskoteki, to teraz pewnie bawią się jeszcze lepiej.

Oj tak, można się było tak wytańczyć… Choć nie, można by było, gdyby puszczali na owych dyskotekach jakąś “skoczniejszą” muzykę. Taką, żeby popogować się dało, a nie pląsy same i podrygi w rytmie salsy. Chociaż i ona ma swój urok :)

Czytaj dalej »

January

5

Kaplica w Lanzada

Cudowna skała w Lanzada

Jest takie prawie magiczne miejsce w Galicji, miejsce o wyjątkowych właściwościach. Jest to Praia da Lanzada. Nad brzegiem oceanu stoi tam XIV-wieczna romańska kaplica, a właściwie pustelnia: Santa Maria. Zgodnie z rzymskim, a może jeszcze celtyckim zwyczajem, co roku w noc świętego Jana w okolice pustelni przybywa kolorowy korowód pielgrzymów. Kobiety biorące w nim udział wchodzą do oceanu i zgodnie z rytuałem czekają aż dziewięć fal obmyje ich ciało. W tym czasie wypowiadają życzenie: panny proszą o zamążpójście, mężatki o macierzyństwo. Ten stary rytuał nazywa się “Kąpielą dziewięciu fal”.

Czytaj dalej »

December

16

Jestem lepsza niz Hemingway

Amerykanski piszarz Ernest Hemingway duzo podrozowal. W jego ksiazkach mozna miedzy innymi przeczytac opis polowania w Afryce, zapoznac sie z jego zyciem w Paryzu. Kiedys przyjechal tez do Santiago de Compostela. Jak przystalo na czlowieka ciekawego swiata i otwartego na nowe doswiadczenia, sprobowal jednej z lokalnych potraw.

- Jakie pyszne! – wykrzyknal zachwycowy – wprost doskonale!!
- Moze dokladki?
- O tak tak!! Z checia. Przepyszne!! A co to jest? – zadal jedno z tych pytan, ktorego czasem lepiej nie zadawac ;)
- Swinskie uszka – uslyszal w odpowiedzi.

Wtedy Hemingway puscil przyslowiowego pawia…

Czytaj dalej »

December

12

Nazwiska

Hiszpanie maja po dwa i miona i dwa nazwiska. Czemu po dwa imiona nie mam pojecia. Moze po to zeby sobie urzywali akurat takiego, na ktore moja ochote. Ciezko wyczuc…

A czemu po dwa nazwiska? Proste: jedno dziedzicza po ojcu, a drugie po matce. I stotny jest tutaj rowniez fakt, ze kobieta po zawarciu zwiazku malzenskiego nie zmienianazwiska. Cale zycie nazywa sie tak samo. A kiedy dziecko przychodzi na swiat dostaje pierwsze nazwisko po ojcu, drugie po matce (a dokladnie pierwsze czlony ich nazwisk). W ten sposob kazdy z rodziny ma inne nazwisko (no chyba, ze wiecej jest niz jedno dziecko – dzieci maja takie same nazwiska).

Czytaj dalej »

December

5

Moda przeciwdeszczowa

Pada deszcz.

Non stop. Prawie nie ma dnia, zeby nie padalo. Nie sa to oczywiscie ulewy czy burze, tylko mzawki. Rodzaj deszczeu, przy ktorym nie ucieka sie do domu, tylko prowadzi normalne zycie, idzie sie tam, gdzie trzeba, nie przejmujac za bardzo tym deszczem. I tylko elementy ubrania dostosowuje sie do panujacej aury.

Czytaj dalej »

November

30

Andrzejkowe wrozby

To chyba wczoraj byly Andrzejki??

Tak mi wychodzi z obliczen… W Hiszpanii cos takiego nie jest obchodzone, gdyz nie ma tez czegos takiego jak adwent. No wiec bawic sie mozna ciagle. Poszlismy wczoraj z Kuzynka, jej novio i jego kolega do baru. W koncu poznalam tego oslawionego Ivana… Heh. Opowiadac o nim nie bede, bo nie warto. W kazdym razie…
Czytaj dalej »

November

28

Troszke o ludziach

Mam wujka, ktory uwaza, ze wszelki postep ludzkosci zawdzieczamy dwom cechom ludzi: lenistwu i zazdrosci. Wedlug niego po dzis dzien nie wyszlibysmy z jaskini, gdyby nie te cechy. Jak to argumentuje? W bardzo prosty sposob: byl sobie czlowiek jaskiniowy, ktory jak to czlowiek jaskiniowy polowal na dzikie zwierzeta, zyl sobie w jaskini, itp. Ktoregos razu czlowiek jaskiniowy stwierdzil, ze nie chce mu sie codziennie isc na polowanie. Wpadl wiec na pomysl, ze jednego dnia moze upolowac wiecej i przechowac to mieso na dzien nastepny. W ten sposob, z czystego lenistwa, czlowiek jaskiniowy odkryl spizarke.

Sasiad czlowieka jaskiniowego, zorientowal sie co jego sasiad robi i pozazdroscil mu tego dnia wolnego od polowan. Wyslal wiec swoja kobiete, zeby ta zobaczyla o co chodzi u sasiadow. Gdy opowiedziala mu o magazynowaniu zywnosci, sasiad czlowieka jaskiniowego pomyslal, ze nie moze byc przeciez gorszy od swojego sasiada. Dlatego upolowane mieso powiesil nad ogniem i uwedzil je w dymie i cieple. W ten sposob odkryl wedzarke i mogl znacznie dluzej niz jego sasiad przechowywac mieso.

Czytaj dalej »

November

25

Ciekawostki z wymowa

Mam polewke niesamowita, prawie sikam ze smiechu momentami… Bo wiecie jak tu sie wymawia “Spider Man”? [spajder men] powiecie. A nie! Bo [spider man]. A “Colgate”? [colgejt] powiecie. A nie! Bo [colgate]. A najwiekszy ubaw mam z U2. Bo to wcale nie czyta sie [ju tu], tylko [u dos]!!

Taki to juz narod pokretny… Poza tym jak na zlosc mi chca zrobic to w gallego zaczynaja mowic (jezyk galicyjski). Zwlaszcza Manuel…

Czytaj dalej »

November

22

Gwiazda Galicji

Mimo, ze tytul moglby sugerowac, ze ten post bedzie o mnie :P to jednak o mnie nie bedzie :P Estrella Galicia to lokalne piwo. Delikatne, z mala iloscia alkoholu i co najwazniejsze w malej puszce. W sam raz na jeden raz :) Ale Galicja to nie tylko piwo. Galicja to przede wszystkim owoce morza.

Czytaj dalej »

November

17

Viva Espana!

Od czego tu zaczac? Chyba od wielkiego WOW! na poczatek. Chociaz wciaz zamotana sie czuje. I jak niemowa… Doskwiera mi ta nieznajomosc jezyka w takim stopniu, w jakim bym chciala, zeby moc sie plynnie porozumiewac…

Pokoik mam maly, ale przyjemny. Obrazy Jose na scianach. W sumie to caly dom jest jak jedna wielka galeria obrazow. Trzeba bardzo uwazac, zeby wbiegajac po schodach nie pozwalac czegos ze scian. Szczerze to juz raz mie sie to zdarzylo ;) Bo ja tak mam, ze jak biegne, to rekami macham… Dobrze, ze akurat nikogo nie bylo, i ze udalo sie ponownie wszystko powiesic :) A, bo nie wspomnialam, ze w tych wolnych miejscach miedzy obrazami wisza zdjecia… Kto wie jaki miewam czasem problemy z koordynacja ruchowa, potrafi to sobie wyobrazic ;) Samo mieszkanie jest bardzo nowoczesne, mimo ze w zabytkowej kamienicy. No bo mieszkam na strym miescie przy ulicy, zwdluz ktrej przebiega pielgrzymi szlak z Francji. Tak wiec kamienica ponad dwustuletnia, a samo mieszkanie… Hmm… szklane sciany, przesuwane rozsuwane drzwi, wanna z jakusi, ktora wisi (doslownie!!) nad kuchnia. To trzeba przezyc, zeby uwierzyc ;)
Czytaj dalej »