November

12

Lecę…

EliS z misiem

Lecę, bo chcę
Lecę, bo życie jest złe

Czy są pieniądze czy nie
Lecę, bo wolność to zew

Lecę, bo wciąż…

Dawno chyba słowa piosenki tak dokładnie i dobitnie nie odnosiły się do rzeczywistości. Przynajmniej do mojej rzeczywistości. A najbardziej boli mnie fakt, że zakończenie tego refrenu też jest prawdziwe. Mimo że nie potrafiłam go napisać, nie potrafię go nawet pomyśleć… Mimo to wciąż tkwi w mojej podświadomości i ustawia moje życie pod siebie.

Czytaj dalej »

November

2

Barcelona, ach ta Barcelona

Post archiwalny – relacja z wyjazdu do Ameryki Południowej – przedrukowany z Loswiaheros.pl, żeby nie zaginął w natłoku zmian – w końcu mojego autorstwa. Daty publikacji takie jak na wyprawy.onet.pl

Barcelona przywitała nas deszczem. Właściwie to zaczęło padać dopiero, jak poszliśmy zwiedzać miasto. I od razu okazało się, że zmiana butów na trampki nie była zbyt dobrym pomysłem…

Po pierwsze materiał szybko przemókł i średnio przyjemnie się w nich chodziło. A po drugie to, czym wybrukowano drogi i chodniki Barcelony okazało się być bardzo śliskie, gdy jest mokre… Raz nawet mało brakowało, a zbierałby mnie Andrzej ze schodów ruchomych. A propos ruchomych schodów… Zaskoczyło mnie bardzo, że przy Pałacu Narodowym tuż obok zabytkowych schodów do niego prowadzących są również schody ruchome. I to tak zgrabnie wkomponowane w całość, że się nie gryzą z wystrojem podejścia pod Pałac.

Czytaj dalej »