June

10

Z wycieczką do Tesco

Jak zobaczyłam, że grupa ma w programie “zwiedzanie” Tesco w Lubartowie, to myślałam, że padnę z wrażenia. Mogą być różne atrakcje turystyczne. Ale żeby supermarket?? Okazuje się, że można i tak. Zwłaszcza, że ten ma w sobie coś wyjątkowego…

Czytaj dalej »

May

31

Net Day Lublin #3 (30.maja 2009)

W końcu udało mi się wziąć udział w NetDay. Mam trochę mieszane uczucia co do tego spotkania. Ale może to dlatego, że nikogo nie znałam (oprócz szefa agencji reklamowej, z którą współpracuję ostatnio). I trochę wyobcowana się czułam… Tak dla wyjaśnienia:

NetDay Lublin to otwarte, cykliczne spotkania o charakterze nieformalnym osób związanych z szeroko rozumianą branżą internetową. Celem spotkań z cyklu NetDay Lublin jest wzajemne poznanie się, wymiana doświadczeń, prezentacja ciekawych pomysłów oraz swobodna wymiana poglądów w czasie kuluarowych rozmów.


Hmmm… Czytając czasem relacje z tego typu imprez w innych miastach, miałam wrażenie, że właśnie na tych kuluarowych rozmowach cała istota sprawy się osadza. Tu, po ostatniej prelekcji, większość się zmyła…

Czytaj dalej »

May

20

Lubelski klikon

klikon - krzykacz miejskiMam wrażenie, że jakaś moda się na niego zrobiła. Co jakiś czas o nim w telewizji powiedzą, w gazecie napiszą. A ja dodatkowo prywatnie jeszcze na niego czasem wpadam. Nie zapomnę jak kiedyś na nas naskoczył, gdy mu zdjęcie robiliśmy (to po prawej). Wydał mi się wtedy strasznym i zadufanym w sobie dziwakiem. A tymczasem okazuje się, że wystarczy zapytać, poprosić i bez problemu daje sobie zdjęcie zrobić :) i bardzo chętny do rozmowy jest.

Wczoraj wpadliśmy na niego z grupą przy Ratuszu. Akurat był w stroju cywilnym. Poopowiadał dzieciom trochę o zawodzie klikona, pokrzyczeli razem. Dziś z kolei trafiliśmy na niego przy Trybunale. Tym razem był w stroju historycznym i… nagrywał wywiad dla “Dzień dobry TVN”. Zawołali nas do siebie. Znów poopowiadał o zawodzie klikona, pokrzyczał z dziećmi. A krzyczenie to niedługo będzie można zobaczyć w TVN :)

Miałam też okazję z nim trochę porozmawiać. Zgodził się wzięć udział w pewnym projekcie, który zaczynamy realizować. Dostałam jego telefon i adres, żeby móc dograć szczegóły i terminy. Fajnie zaczyna się to kręcić :) Ale wracając do klikona…

Czytaj dalej »

May

14

Mate de coca

mate de coca

Podczas dzisiejszego spotkania z cyklu “Dookoła świata” była relacja z wyjazdu do Peru. Oprócz świnki morskiej i soku z żaby spore zainteresowanie publiczności wzbudziła opowieść o koce i herbatce z niej zaparzanej.

Od razu przeczulę, żeby ktoś sobie czegoś nie pomyślał. Mówiąc koka nie mam na myśli żadnych narkotyków typu kokainy, w ogóle żadnych narkotyków. Koka to krzew rosnący w Ameryce Południowej. Uprawiany głównie w Boliwii, Peru, Ekwadorze i Kolumbii. Ze względu na swoje właściwości (o których za moment napiszę) jest bardzo popularny w rejonach And. Zazwyczaj listki są żute albo zaparzane w formie herbatki (mate de coca – na zdjęciu). Zdarzyło mi się też kiedyś palić skręta z listków koki. Listki tego krzewu są też głównym składnikiem, z którego robi się wspomnianą już kokainę. Ale zanim staną się narkotykiem długa jeszcze droga i obróbka przed nimi. Swoje działanie jednak mają…

Czytaj dalej »

May

8

Jest taki dzień…

Urodziny to bardzo przyjemny dzień w roku. Zwłaszcza kiedy można go spędzić tak, jak się ma akurat ochotę :) Moje w tym roku pierwszy raz od dłuższego czasu nie były w pracy.

Na początek był ciąg dalszy nagrania. Znajoma jako pracę dyplomową robi reportaż na temat naszego wyjazdu do Ameryki Południowej. Ma być około 15 minut… a ze mną ze trzy godziny nagrania ma, plus to co z Krakowa przywiezie. Oj, powodzenia jej życzę w montażu :) Pewnie powybiera same smaczki typu sok z żaby :)

Czytaj dalej »

April

11

Moje życzenia dla Ciebie

Być może to najpopularniejszy ostatnio wiersz w internecie. Nie zmienia to faktu, że go publikuję. Z myślą o Tobie :) mój drogi Czytelniku :) Po prostu mnie urzekł…

Czytaj dalej »

April

7

Wpisy z Ameryki Południowej

Przekopiowałam wpisy z wyjazdu do Ameryki Południowej. Oczywiście tylko te mojego autorstwa. Nie chciałabym, żeby w natłoku zmian, które na stronie zostały wprowadzone te wpisy zaginęły. A pewnie taki byłby ich kiedyś los… Nie ukrywam też, że nie podoba mi się to, co zrobił ze słowem LosWiaheros. Stało się teraz wyrażeniem oznaczającym A. i towarzyszy. Pierwotna idea była zupełnie inna. Poza tym pomysł był mój – i to mnie też boli…

I mam nadzieję, że to już ostatni mój post dotyczący tej tematyki, że już przestanie mnie to tak męczyć, że już będę potrafiła iść w swoją własną stronę…

March

28

Motto

“Fiecare loc de pe pamant are o poveste a lui, dar trebuie sa tragi bine cu urechea ca s-o auzi si trebuie un dram de iubire s-o intelegi.”

Nicolae Iorga

Czytaj dalej »

March

25

Z nudów o LubForum

logo LubForum.pl

Mam takie swoje ulubione forum Lublina. I nie chodzi tylko o to, że w ramach Magicznego z nimi współpracuję i na linki się wymieniam. Chodzi głównie o atmosferę i rzeczowość wypowiedzi tam. Atmosferę, którą w ostatnim czasie odrobinę wzburzyły dwa nieprzyjemne epizody (a jeden z nich próbuję ją wciąż burzyć). Zaczęłam się zastanawiać nad szeroko pojętą etyką w internecie. Nad tym na ile odpowiadamy za treści pozostawione w sieci, na ile możemy w nie potem ingerować, modyfikować, a na ile i w jaki sposób wolna nam “podbierać” użytkowników innych podobnych do naszego portali.

Kto wie o co chodzi na pewno już się domyśla o czym dalej będzie :) Po pierwsze o rzekomej konkurencji LubForum.pl, a po drugie o jednym z użytkowników, którego nazwiska (a zarazem nicku) celowo nie wspomnę, a do którego jeszcze niedawno żywiłam szacunek i pewien rodzaj podziwu nawet, a który te odczucia w dwa dni właściwie przekreślił pokazując się z zupełnie innej strony.
Czytaj dalej »

March

17

Przesilenie wiosenne

Jak nie na kryzys to na przesilenie wiosenne wszystko co złe teraz się zwala… Musi być ktoś lub coś winne :) No ale skoro wiosna, niedługo utopimy marzannę, to i porządki wiosenne trzeba będzie porobić. To więc małe dodatki do bloga porobiłam. Po pierwsze dodałam galerię zdjęć z wyjazdów do Włoch, a po drugie dodałam kilka mapek.

Czytaj dalej »

March

2

Autocenzura

Wiedząc, że ktoś właśnie czyta tego bloga ukryłam jeden z postów. Była to szybka i spontaniczna decyzja, której towarzyszyła myśl: “Kurcze, on tego nie może przeczytać!”

Teraz zła jestem o to na siebie. Nie mam pojęcia co chciałam osiągnąć ukrywając tego posta. Moją opinię na ten temat i tak zna, bo przedstawiłam sprawę dobitnie, spokojnie. Posta z kolei pisałam na szybko i pod wpływem emocji. Ale co z tego? A niechby sobie przeczytał. Przecież obrazuje on mój ówczesny stan ducha i ówczesny pogląd na ich temat. A te teraz się zmieniły. Czy przez to, że się zmieniły chciałam je zataić? Może bałam się, że pomyśli, iż nadal wściekła na nich jestem?

Nie wiem. Wiem, że niesmacznie się czuję ze świadomością, że ukryłam tego posta… Heh…

February

22

Czyżby niefart??

Ogólnie to jest dobrze…

Delikatnie i łagodnie wróciłam na studia. I co mnie ucieszyło odbyło się to w atmosferze wyrozumiałości, zrozumienia i niezadawania zbędnych pytań. W tym roku jestem jedynym magistrantem profesora i mam plan obronić tę pracę.

Weekendowe wyjazdy do Austrii. Zawsze parę złotych więcej, za dużo takie wahadła czasu nie zajmują. Byłoby fajnie gdyby nie… ale o tym za moment.

Jak Gerard się domyślił ciągnie mnie do Rumunii. Wstępny plan już jest, termin też. Przez Ukrainę na bukowinę mam zamiar dojechać, tam spotkać się z Tomkiem z Bukaresztu i zwiedzić malowane monastyry (na liście UNESCO). Tylko i tu jest pewne ale…

No właśnie, jak wspomiałam ogólnie nie ma powodów do narzekania, ale mam wrażenie, że jakiś niefart rozłożył nade mną swe “opiekuńcze” skrzydła.

Czytaj dalej »