February

11

Wirtualna parapetówka

Przeprowadzka skończona. Od dziś oficjalny adres mojego ekshibicjonistycznego bloga to www.granatowo.pl Mam nadzieję, że dawni Onetowi (i nie tylko) Czytelnicy przeprowadzą się tutaj razem ze mną. Na początek zróbmy taką parapetówkę jakiej nie widział jeszcze świat :D :D :D

Żadne wyjątkowe stroje na tę okazję nie obowiązują :D Ale zakąski jakieś zawsze się przydadzą. Ten weekend jest dla Was! :)

February

5

Jak marynarz

marynarze

Zastanawiałam się ostatnio nad życiem marynarza. Przez pół roku tuła się gdzieś daleko poza domem, tęskniąc za rodziną i najbliższymi. A kiedy już wróci do domu, po kilku dniach euforycznej radości, że wreszcie jest, rodzina wraca do stałego rytmu życia. Rytmu, który przebiega bez owego marynarza, bo przez ten czas, gdy go nie ma nauczyli się żyć bez niego i nie potrafią go tak nagle włączyć w swoje życie. Marynarz staje się wyobcowany wśród tych, do których tak bardzo tęsknił… I zaczyna tęsknić za powrotem na morze…

Czytaj dalej »

January

18

Ja chcę do ciepłych krajów!!!

Od samego rana bali mnie gardło… Już na tyle znam siebie, że wiem czym to się skończy. Ból przejdzie, ale pojawi się katar i kichanie… Pytanie tylko kiedy :/ Tak mnie to gardło boli, że nie mam nawet siły pełna entuzjazmu wykrzykiwać “Głosujcie na mnie!!!” :) Więc cichutko i szeptem to zasygnalizuję :) SMSa (jeden z każdego nr tel.) o treści D00068 należy wysłać pod numer 7144. Wtedy będzie szansa, że przejdę do kolejnego etapu konkursu :D :D :D

A tymczasem idę herbatki z miodem się napić…

Ja chcę do ciepłych krajów!!!

Czytaj dalej »

January

8

Sekret Moherowych Beretów

Zawsze się zastanawiałam dlaczego kobiety chodzące w moherowych beretach, nigdy owych beretów nie zdejmują. Nawet jeśli przyjdzie jedna taka do drugiej w odwiedziny, kurtkę zdejmie (rozkurczy się), płaszcz zdejmie (rozpłaszczy się), kozaczki zdejmie, to i tak berecik na głowie pozostawi. To samo w kościele przykładowo – wszystkie w beretach. Albo w poczekalni u lekarza. Wiadomo, że ciepło. Więc wieszają te swoje wierzchnie okrycia na wieszakach, a berety zostawiają na głowach. Podejrzewam, że kiedy do przebadania w gabinecie dochodzi, na słowa “proszę się rozebrać”, kobieta taka zdejmuje wszystkie sweterki, bluzeczki, podkoszulki (bo ubranie na cebulkę to podstawa przecież), ale pozostaje w berecie.

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego.

Wczoraj niespodziewanie odkryłam ten sekret. Właściwie to jedna z kobiet nosząca moherowy beret ów sekret zdradziła.

Czytaj dalej »

December

24

Bo Nadal

Bo Nadal to w gallego (czyt. gajego), po hiszpańsku to będzie Feliz Navidad, chociaż częściej używają Feliz Fiestas (mniej katolicko wtedy to brzmi).

No a po polsku to wiecie wszyscy :D

Wesołych Świąt Misie Pysie!!

PS. Ale dziwnie się pisze na polskiej klawiaturze. Będę musiała sobie znów przypomnieć jak się alt używa :) Wniosek: w Polsce od wczoraj :D :D :D Obiecane muszelki przywiozłam – czekają na odbiór ;)

November

8

Pożegnanie (nie tylko) z Afryką

Cały miniony tydzień przebiegało głównie pod hasłem pożegnań. Co prawda nie tylko takich dosłownych :)

Czytaj dalej »

November

1

Pośmiertne refleksje

Mniej więcej od czterech lat w kościołach bywam jedynie ze względów turystycznych. No ewentualnie w jakimś ślubie czy weselu uczestnicząc. I tak sobie myślę, że częściej bywam w cerkwiach ostatnio niż w rzymsko-katolickich świątyniach. Ale to akurat dzięki wyjazdom do Rumunii.

Dziś jednak we mszy uczestniczyłam. Pomyślałam, że na cmentarz nawet nie wierząc w Boga można pójść, bo nie idę tu dla niego, tylko wspomnieć tych znanych i nieznanych… Rok temu nie byłam, bo w tym czasie rozwieszałam już swój hamak na pokładzie statku przed rejsem Amazonką. Przez cały rok potem na cmentarzu nie byłam. Więc poszłam.

Słuchałam słów księdza.

Czytaj dalej »

October

29

Heh… proza życia…

Za dwa tygodnie o tej porze będę czekać na dworcu w Madrycie na pociąg/autobus (zależy na który dworzec uda mi się dotrzeć) do Santiago de Compostela. Ewentualnie kombinować jak i gdzie spędzić noc :)

I tutaj planowałam napisać post poświęcony czemuś takiemu jak metro. O tym, że przeglądałam schemat linii metra w Madrycie – 8 linii. A u nas prawie święto narodowe, że pierwszą ukończyli… Że najbardziej podobało mi się metro w Kopenhadze, że najgłębsze jakim jechałam było w Kijowie, najstraszniejsze w Caracas w Wenezueli, najprzyjemniejsze w Rzymie, a wspomnień żadnych nie mam związanych z metrem w Pradze… i że nie pamiętam gdzie pierwszy raz metrem jechałam… Tak chciałam napisać i to bardziej opowiedzieć, ale natchnienie gdzieś prysło…

Bo czym jest banalność metra w porównaniu z faktem, że:

Kasia córkę urodziła!!!

No właśnie.

Cóż mogę dodać? Chyba tylko tyle, ze kupiłam sobie walizkę… RÓŻOWĄ :P

October

21

Pierwszy więzień polityczny IV RP

W sumie już chyba IV RP nie ma, ale szczegółów się nie czepiajmy. Na polityce się nie znam, więc może zostanie mi to wybaczone. “Pierwszym więźniem politycznym IV RP” został nazwany w jednym z komentarzy do sprawy i określenie to przypadło mi do gustu. A o kim mówię? O Przemku D. lat 33. Ale od początku…

W niedzielę Lublin gościł wyjątkowego gościa: pana Prezydenta. Przyjechał on na inaugurację roku akademickiego KUL. Co skrót KUL oznacza? Wg. słów wcześniej wspomnianego pana Prezydenta jest to: Katolicki Uniwersytet Ludowy. I nie czepiam się wcale, mimo iż nazwa mojej Alma Mater trochę inaczej brzmi… Każdy ma prawo nie wiedzieć czy się pomylić. Tylko ludźmi jesteśmy. A przecież katolicyzm dla ludu jest, więc pasowałoby. A że teraz pana Prezydenta cytują…
Czytaj dalej »

October

19

Podsumowanie roku…

Czy w ogóle da się to zrobić? Podsumować taki rok? Najbardziej niezwykły i najbogatszy w wydarzenia rok w moim życiu. I w te pozytywne i w te bojące straszliwie…

Za kilka dni minie rok od naszego wylotu do Ameryki Południowej. Czasem jak o wyprawie myślę, to mam wrażenie, ze tak na prawdę jej nie było. Że wyśniłam sobie te wydarzenia, te obrazy, które z różną częstotliwością i siłą wracają w moich wspomnieniach. Czasem te same, czasem wydawałoby się zupełnie zapomniane… Dwa miesiące w Ameryce Południowej: Wenezuela, Brazylia, Peru, Ekwador i Boliwia (A. by dopowiedział tutaj, że jeszcze jedno miasteczko w Kolumbii). W sumie 12 pieczątek w paszporcie… Miało być ich znacznie więcej. Jednak w La Paz zostaliśmy porwani…
Czytaj dalej »

October

8

To uzależnia

Stwierdziłam dzisiaj, że pisanie bloga uzależnia. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mnie to wciągnie. Fakt, mam w sobie odrobinę ekshibicjonizmu. Lubię, kiedy ludzie wiedzą co się u mnie dzieje, gdzie ostatnio byłam. Pewnie sporo egoizmu i samouwielbienia w tym jest. Cóż…

Tymczasem zaczęłam odczuwać olbrzymią ochotę opisywania rzeczy, których nie chciałabym nikomu zdradzić. Zwłaszcza znajomym… Zaczęłam myśleć o założeniu nowego bloga i tym razem nie podawaniu jego adresu do publicznej wiadomości (adres tego jest w moim opisie na N-K). O założeniu takiego bloga, gdzie pisałabym o najskrytszych odczuciach, najintymniejszych wydarzeniach, najwstydliwszych faktach… I już wyobrażam sobie to podniecenie, kiedy bym na takim anonimowym blogu znalazła jakiś komentarz… Bo ktoś jednak to przeczytał…

Czytaj dalej »

September

27

Kilka spraw

1. Biegałam, ganiałam, załatwiałam… i jednak się nie udało. Promotor stwierdził, że nie ma czasu mi pracy sprawdzić. Więc obronić się będę mogła dopiero w czerwcu po wcześniejszej reaktywacji na X semestr studiów. Grrr!!

2. Urząd Skarbowy wezwał mnie do rozliczenia się z dochodów za… 2005 rok. Dogrzebali się gdzieś, że w Danii wtedy dorabiałam. Heh. Na szczęście po rozliczeniu nie wyszedł mi podatek do dopłacenia. Ale i tak mnie zaniepokoili.

3. Zadzwoniłam do Agnieszki, żeby ją wypytać jak to u niej z tym wezwaniem było (pracowałyśmy tam obie). Przy okazji namówiła mnie na wyjazd na Krym – tylko miałam jeszcze kogoś skołować. Skołowałam. Po czym Agnieszka rozmyśliła się co do wyjazdu…

Czytaj dalej »