March

17

Przesilenie wiosenne

Jak nie na kryzys to na przesilenie wiosenne wszystko co złe teraz się zwala… Musi być ktoś lub coś winne :) No ale skoro wiosna, niedługo utopimy marzannę, to i porządki wiosenne trzeba będzie porobić. To więc małe dodatki do bloga porobiłam. Po pierwsze dodałam galerię zdjęć z wyjazdów do Włoch, a po drugie dodałam kilka mapek.

Czytaj dalej »

armia terakotowa

Nie każdemu dane będzie w jego życiu do Chin pojechać. Więc kiedy Chiny “przyjeżdżają” do nas, uważam, że trzeba z okazji skorzystać i zobaczyć. A zobaczyć można replikę wpisanej na listę UNESCO, uważanej za ósmy cud świata Armii Terakotowej pierwszego cesarza Chin dynastii Qin (Qin Shi Huang). Wystawa z tego co zdążyłam się zorientować od 2007 roku jeździ po naszym kraju. Teraz zajechała na Lubelszczyznę, konkretnie do Chełma i do 15.marca można ją podziwiać w Regionalnym Muzeum. Postanowiłam skorzystać z okazji – w końcu w Chełmie jakoś być mi się nie zdarzyło do tej pory. No a przy okazji mogłam też osławione Podziemia Kredowe zwiedzić i może mieszkającego z nich Ducha Bielucha…

Czytaj dalej »

September

18

Prawdziwej filozofii już nie ma?

Czyli kilka słów na temat VIII Polskiego Zjazdu Filozoficznego w Warszawie

Zupełnie przypadkiem (jeśli przypadek w ogóle istnieje) trafiłam na drugi dzień Zjazdu Filozoficznego. Nie spodziewałam się tam spotkać aż tylu KULegów i KULeżanek. Ale w sumie co się dziwić – mój wydział ma ambicje być najlepszym wydziałem filozoficznym w Polsce (podkreślam: ma ambicje), więc produkuje sporo amatorów tej jakże szlachetnej dziedziny. Ale co z tego…? Bo kim w dzisiejszych czasach jest filozof?
Czytaj dalej »

September

8

Nie taka Warszafka straszna??

Wpadłam na weekend do stolycy – tak przynajmniej o tym mieście zawsze myślałam: Warszfka i stolyca… Może zdanie to do końca się nie zmieniło, ale odkąd bywać zaczęłam tu częściej (co prawda tylko czasami i przejazdem, ale jednak), powoli przekonuję się do tego miasta.

Czytaj dalej »

August

20

Etyka podróżnika

Właściwie to powinnam ten post nazwać “Etyczne aspekty relacjonowania podróży”. Albo jakoś w ten sposób :) Konkretnie mam na myśli prawdziwość takich przekazów. No bo nie ukrywajmy… Będąc gdzieś,czasem kilka tysięcy kilometrów od domu, ma się ogromną ochotę, żeby coś ubarwić czy zataić.

Pierwszy raz o taką prawdziwość opowieści z podróży zapytał nas ktoś podczas jednego z pokazów zdjęć z Ameryki Południowej. Odpowiedź była prosta – reporterska sumienność. Niczego nie dodajemy, niczego nie odejmujemy. Wiadomo – piszemy na bieżąco, pod impulsem chwili, więc wszystko odczuwamy “bardziej” niż odczuwalibyśmy przykładowo tydzień po zdarzeniu, które właśnie opisujemy. Dlatego niektórzy nas czytający mogą mieć odczucie, że przebarwiamy niektóre rzeczy. Ale przekaz jest dokładny i prawdziwy.

A jak bywało naprawdę?

Czytaj dalej »

August

6

Festiwal filmowy “Dwa Brzegi”

Wiedziona nagłą potrzebą “ruszenia tyłka z domu” pojechałam wczoraj do Kazimierza. W pierwotnej wersji miałam zostać trochę dłużej, ale jak się okazało wolnych pokoi już nikt tam nie miał. Zwłaszcza dla jednej osoby – ogromne zdziwienie budził fakt, że sama przyjechałam. Wielkie “Halo”! Ale nie o tym chciałam :)

Z tego wszystkiego obejrzałam tylko jeden film “0_1_0″*. Opowiadał on o problemach w komunikacji z drugim człowiekiem. Wszystko się działo w jednym mieście i opowiadało o ludziach, którzy w jakiś sposób uczestniczyli w tym samym wypadku samochodowych – część bezpośrednio, część jako świadkowie. W życiu każdego z nich wypadek ten odcisnął swoje piętno: kogoś owdowiał, kogoś sparaliżował, wpłynął na czyjąś psychikę. Nie jestem w stanie przeprowadzić jakiejś dogłębnej analizy całego filmu. Poza tym oglądałam go pod subiektywnym kontem. Moją uwagę najbardziej przykuło małżeństwo, w którym od czasu wypadku on jeździ na wózku.
Czytaj dalej »

Przy okazji ostatniego mojego wyjazdy do Włoch, zajechałam do San Marino. Ten rząd sklepików, który się tam znajduje był dla mnie totalnym zaskoczeniem. A jeszcze większym fakt, że wszyscy tam po polsku mówią. Nawołują, zachęcają, żeby to właśnie do nich zajść i coś kupić. Z tego co mi Antek powiedział (do którego ostatecznie zaszłam jakieś alkohole kupić), jest tam około 20 Polaków, a reszta tylko polskiego się nauczyła, żeby łatwiej ściągać klientów. Różne mogą być motywy nauki języków :)
Czytaj dalej »