July

2

O spełnianiu marzeń

Odkąd Gerard opublikował swojego posta o różnicach między marzeniami a planami temat ten co jakiś czas wraca do moich przemyśleń. Czy faktycznie z chwilą kiedy zaczynamy realizować marzenia stają się one planami? A tym samym nie można w żaden sposób marzeń spełnić? Nie do końca się z tym zgadzam :)

W głowie mi siedzi to, co kiedyś pisałam o moich Rumuńskich Marzeniach, o miejscach, które chciałabym tam jeszcze zobaczyć. Co tu ukrywać, prawie wszystkie je objechałam i to z nawiązką. Ale więcej w tym było przypadku niż mojej celowej działalności, więc zdecydowanie się one spełniały, niż ja je realizowałam.

Czytaj dalej »

June

17

Bezpańskie psy w Rumunii

Bezpańskie psy w RumuniiSą prawdziwą “wizytówką” Rumunii. Jeśli ktoś nie jest na ich widok przygotowany, to potrafią bardzo zaszokować. Są wychudzone, mają ropiejące rany, chodzą zgarbione, z opuszczonym łbem. A oprócz strachu w oczach mają wielką bezgłośną prośbę o cokolwiek do jedzenia. Tym spojrzeniem proszą tak niesamowicie, że często się zdarza, iż ktoś kawałek kanapki rzuci psu, a nie dziecku, które tuż obok żebrze…

Oj tak, bezpańskich psów w Rumunii jest strasznie dużo. Ponoć ponad pięć milionów, co stanowi najliczniejszą grupę w całej Europie. Czasem się już nawet mówi o nowej rasie: o “psie rumuńskim”. Psie, którego przodkowie byli psami domowymi, ale w wyniku rozporządzenia Ceausescu zostały wyrzucone na ulicę i przystosowały się do życia w dzikim stanie…

Czytaj dalej »

April

26

Łzy Owidiusza

łzy owidiuszaOwidiusz uważał, że “i łzy są jakąś rozkoszą” (Est quaedam flere voluptas). Bo prawdą jest, że rozkoszy różnych może być wiele. Oprócz łez z pewnością i wino było rozkoszą dla Owidiusza. A jeśli wino jest łzami Owidiusza?

Dla mnie też wino bywa przyjemnością. Dlatego za każdym razem staram się z jakiegoś miejsca przywieźć butelkę czy dwie, żeby móc spróbować regionalnego przysmaku. Niestety do tej pory rumuńskie wino okazywało się… delikatnie mówiąc wtopą… Wszystko półsłodkie smakowało raczej jak wytrawne i w ogóle nie do wypicia raczej było. Jedynie likierki z owoców leśnych przywożone z piwniczki mojego znajomego Teo z Sighisoary nadawały się do wypicia.

Aż trafiłam na “Łzy Owidiusza”, czyli Lacrima lui Ovidiu. Wino białe z dodatkiem chyba miodowego likieru. Sprzedawane jest pięcioletnie (na zdjęciu) i dwunastoletnie. Jest słodkie, o złocistym kolorze.

Przy okazji najbliższego wyjazdu przywiozę go więcej :)

March

28

Motto

“Fiecare loc de pe pamant are o poveste a lui, dar trebuie sa tragi bine cu urechea ca s-o auzi si trebuie un dram de iubire s-o intelegi.”

Nicolae Iorga

Czytaj dalej »

March

13

Rumuński “marketing”

Dom Drakuli Sighisoara

Dostałam zadanie specjalne – porobić rezerwacje obiadów w miastach w Rumunii, gdyż grupa, którą niedługo popilotuję zapragnęła mieć wyżywienie. I w sumie słusznie, bo bardzo dużo czasu zajmowało nam zwykle stołowanie się w różnych restauracjach. Powód? Opieszałość rumuńskich kelnerów. Nie mam zielonego pojęcia czemu oni tak mają… Jeszcze z menu w miarę sprawnie podejdzie, ale nim pojawi się, żeby zamówienie przyjąć mija jakieś 20 minut. A po nich zaczyna się czekanie na zamówione rzeczy… Czasem nawet godzinę zanim podadzą. Oj, trzeba być cierpliwym… A jaki pilot musi być cierpliwy, gdy mu turyści na zbiórkę nie przychodzą, bo jeszcze czekają na jedzenie…

Ale w sumie to nie o tym chciałam :)
Czytaj dalej »

February

17

Rumuńskie przysmaki

ciorba de burta

Marzy mi się ciorba de burta. Chodzi za mną od jakiegoś czasu. Niestety, żeby jej zjeść musiałabym skoczyć do Rumunii, bo u nas flaczki tylko w tradycyjny sposób są przyrządzane. Ze śmietaną, papryką i plasterkiem pomarańczy nie byłoby szansy ich zjeść :) No właśnie… Ciorba to po prostu zupa. Te rumuńskie są cięższe niż polskie (jak cała ichnia kuchnia z resztą), bardziej zawiesiste. Można je raczej do porównać do tego, co u nas pod nazwą forszmak występuje. I tak są ciorby z kurczaka, warzywne i jest tradycyjna wspomniana już ciorba de burta, czyli flaczki na śmietanie. Jak dla mnie bomba! Są niesamowicie delikatne w smaku, a papryka dodaje im tej niepowtarzalnej nutki. Pychockie!

Prawie tak samo smakowite są sarmale.
Czytaj dalej »

September

13

Słodki zapach chmielu

Jest to jeden z symptomów zbliżającej się jesieni: zapach suszonego chmielu w powietrzu. Czuć go teraz niesamowicie intensywnie. Taki słodki w tej swojej goryczce. Wielokrotnie intensywniejszy niż w gotowym już piwie. No i jest to zapach, a nie smak goryczki.

Być może nieliczni tylko wiedzą, że Lubelszczyzna jest zagłębiem chmielowym. To właśnie tu na plantacjach z charakterystycznymi pionowymi palami rośnie chmiel – roślina, która daje chwile przyjemności niejednemu piwoszowi. Prawie jak bluszcz chmiel wije się po sznurkach w górę. Potem obrasta szyszkami. Szyszkami, które po ścięciu się suszy, szyszkami, których pełnię można poznać tą właśnie goryczką, którą czuć w powietrzu. Tak, to właśnie z tych szyszek powstaje najlepsze piwo w Polsce :)

Czytaj dalej »

August

16

Rumunia jest jak rozkapryszona kochanka

Tak o tym kraju właśnie myślę, jak o rozkapryszonej kochance. Kiedy zechce bywa czuła i łagodna, innym razem strzela fochy i jest naburmuszona, bywa także okrutna… I tak jak z kochanką spotykam się z nią okazjonalnie, ale intensywnie…
Czytaj dalej »

August

2

Biertan i Hunedoara

Zabrałam tym razem turystów do Hunedoara. Pomyślałam sobie, że jak te 30 km więcej zrobię, to biuro nie zubożeje. A ja dzięki temu zrealizuję jeden punktów, które opisałam w poście o rumuńskich marzeniach: zamek Hunedoara. No, powiedzmy, że w połowie go zrealizowałam, bo do środka zamku nie wchodziliśmy. Ale i tak bardzo się z tego cieszę – zamek jest faktycznie prześliczny. Już się doczekać nie mogę, jak znajdę czas, żeby samej do Rumunii się wybrać :)

Zamek chłopski w Biertan - Transylwania

Czytaj dalej »

July

25

Romania :)

Jadę do Rumunii. Tym razem spora grupa się zapowiada. No i dobrze – dadzą mi w kość, to się przestanę nad sobą użalać. Mam tylko nadzieję, że kierowca normalny będzie. Bo jak mi się jakiś erotoman trafi, to wywalę go z autokaru gdzieś w środku Siedmiogrodu i niech czeka, aż będziemy wracać – może spokornieje… Czuję, że strasznego bym miała nerwa na wszelkie podteksty…

A po powrocie zapisałam się na warsztaty z tańca brzucha. Tylko nie wiadomo czy się grupa zbierze… Chciałabym, żeby wyszło. Akurat na grilla u Oli bym była po pierwszych zajęciach :p

Kategorie: Rumunia

July

9

Rumuńskie marzenia

W czasie oberwania chmury utknęliśmy z Marcinem na poczcie. Zaczęłam mu wymieniać miejsca, które w Rumunii chciałabym zobaczyć. Sprytnie odwrócił moją uwagę od tematu, który mnie non stop teraz zajmuje. Przynajmniej przez chwilę myślałam o czymś innym…

W sumie to nawet nie wiedziałam, że w tyle miejsc chciałabym tam pojechać. Bo w kraju znam tylko te miejsca, które obejmuje moja trasa – za każdym razem taka sama. A tu okazuje się, że wiem o kilku miejscach jeszcze :)
Czytaj dalej »