Do Lwowa dojechaliśmy nad ranem. Przespacerowaliśmy się do centrum, znaleźliśmy kwaterę na noc, przespaliśmy się odrobinę i poszliśmy szukać kafejki internetowej, żeby oczyścić kartę pamięci aparatu z nadmiaru zdjęć. Jak się okazało ni było to takie proste, gdyż po pierwsze przewodnik wskazywał nieistniejące już kafejki, a po drugie nawet jeśli takowe istniały, to nie posiadały w swoim sprzęcie czytnika kart… A deszcz padał coraz bardziej…
Czytaj dalej »
Kategorie: Ukraina
