Mimo, ze tytul moglby sugerowac, ze ten post bedzie o mnie
to jednak o mnie nie bedzie
Estrella Galicia to lokalne piwo. Delikatne, z mala iloscia alkoholu i co najwazniejsze w malej puszce. W sam raz na jeden raz
Ale Galicja to nie tylko piwo. Galicja to przede wszystkim owoce morza.

22 Nov 2008 o 12:26
Szef kuchni poleca
22 Nov 2008 o 12:26
Jak tak dalej pójdzie to i do oliwek się przekonasz…
))
23 Nov 2008 o 12:26
To EliS i oliwek nie jada?????????
24 Nov 2008 o 12:27
TAK! Oliwek i czerwonych zup. No i krewetek. A czy czegos jeszcze… hmmm…
24 Nov 2008 o 12:30
Kocham owoce morza, kocham, uwielbiam!!!! ….a nie znosiłam i gdy byłam w Hiszpanii to nie jadłam, przekonałam się do nich we Francji:)))))) Gdy się już przekonałam to stałam się od razu ich wielka fanką::)))))
Ze spraw “administracyjnych” (heheh) to jak możesz zauważyć zmieniłam swój podpis z paula na Pani F. Pozdrawiam serdecznie
25 Nov 2008 o 12:30
A gdzie w Hiszpanii bylas? Nie chwalilas sie wczesniej.
25 Nov 2008 o 12:31
To było półtora roku temu. Byłam z kumpelą na tydzień na Costa Brava w Lloret de mar i w Barcelonie:)))) Ba nawet sobie po Hiszpańsku rozmawiałam (z dodatkami francuskiego:)) i nawet mnie rozumieli, bo logicznie odpowiadali na moje pytania etc:))))).) Ja jeżdżę od czasu do czasu, nie jakoś bardzo często, ale staram się bywać tu i tam, zresztą kocham podróże i jak mam okazje gdzieś jechać to rzucam wszystko, pakuje waliche i w drogę:))))) pozdrawiam
25 Nov 2008 o 12:31
dodam, że żałuję, że nie byłam w jakiejś małej wiosce zabitej dechami, bo nad samym morzem to wszystko skierowane jest na turystów…. Marzy mi się taka Hiszpania prawdziwa:)) zobaczymy może w wakacje spełni się to marzenie…..
25 Nov 2008 o 12:32
Niom, takie wioski sa niesamowite. Odrobine doswiadczylam ich w Peru. Prawdziwe zycie, o ktorym nawet bysmy nie podejrzewali, ze mozna w taki sposob zyc.
26 Nov 2008 o 12:33
Fakt – owoce morza są różne. Ja w przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam jednak krewetki, za to ośmiorniczki już mniej:) Małże, które jadłem w Belgii były pyszne (choć zapach nieco mnie odrzucał). Osobiście polecam jeszcze – choć to już nie owoce morza – żabie udka i ślimaki. Pychota
Aha – oliwek nie znoszę
26 Nov 2008 o 12:33
Zabich udek i slimakow jeszcze nie jadlam… Za to pochwalic sie jeszcze moge takimi tlusciutkimi bialymi pedrakami – co prawda w ryzu i warzywach, ale jednak
no i sokiem z zaby
zmiksowana z roznymi przyprawami i mlekiem – nie polecam jednak
28 Nov 2008 o 12:33
W Santiago kuchnia jest świetna… Mmm, te owoce morza, takich dobrych nigdzie nie jadłem.