Wspominałam chyba, że byłam na wakacjach w Santiago?
Zanim jednak do niego doleciała, czy z niego wróciłam, miałam międzylądowanie na lotnisku Barcelona-Reus. Jakoś nie przyszło mi do głowy sprawdzić wcześniej, gdzie dokładnie ono jest. Nastawiłam się na zwiedzanie Barcelony, od Przemka pożyczyłam sobie przewodnik i… Jakież było moje zdziwienie jak się okazało, że do Barcelony mam jakieś 100km
Taki kawał nie zamierzałam jechać. Ale przecież wypadało coś pozwiedzać
Wybór padł na Tarragonę i Reus.
Jak się okazało Tarragona jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wpisane na nią zostały pozostałości budynków z czasów imperium rzymskiego, które się w niej zachowały. Co jakiś czas można trafić na jakieś wykopaliska archeologiczne, na jakieś murki, amfiteatr. A wszystko wkomponowane we współczesne już budynki. Oczywiście budynki z kamienia – bo jakby inaczej tu było
Tarragoną zwiedzałam w drodze do Santiago. Czemu na nią padł wybór? Bo przy brzegu jest i plażę ma
Więc mogłam się poopalać troszki. Co prawda okazało się, że na lotnisku nie ma schowka na bagaż, na dworcu autobusowym w Tarragona też takowego nie ma, więc musiałam walizkę taskać ze sobą. Ale co tam, tylko trochę piasku się do niej dostało
Zdjęcia z Tarragony:
W drodze powrotnej zdecydowałam się na Reus. I nie tylko dlatego, że bliżej i już mi się nie chciało
Ale dlatego, że to miejsce narodzin niezwykłego architekta Gaudiego. Tworzył głównie w Barcelonie, ale i Rues można zauważyć jego budynki. Niezwykłe. To zastosowanie elementów przyrody w zdobieniu elewacji budynków było mistrzostwem. Przepięknym.
W Reus zwiedziłam “Centrum Gaudiego” – bardzo nowoczesne muzeum poświęcone temu artyście (bo śmiało można go artystą nazwać). Pod wrażeniem nie tylko Gaugiego byłam, ale i samego muzeum.
Po pierwsze przy wejściu każdy dostawał audioprzewodnik, które były w kilku językach. Chodząc w poszczególnych miejscach fotokomórki określały przed czym teraz się stoi i który fragment przewodnika powinien polecieć. Dzięki temu niezależne w jakieś kolejności zwiedzało się muzeum, zawsze leciał fragment o obiekcie, przy którym akurat się stało.
Ekspozycje podzielone były na trzy piętra. Na pierwszym ogólnie życie i twórczość Gaudiego, na drugim “Gaudi i Reus”, a na trzecim jego projekty, budynki, praca. A wszystko pokazane w bardzo ciekawy sposób. Np w dziale “Gaudi i Reus” była na podłodze wielka szklana mapa, na której zaznaczone były budynki Gaudiego, ich zdjęcia. Oczywiście po mapie można było chodzić, dokładnie obejrzeć, zlokalizować budynki.
Na trzecim piętrze był fajny projekt Sagrada Familia. Do sufitu poprzyczepiane sznurki, na nich odważniki, a pod nimi na podłodze… lustro. W lustrze odbijały się te odważniki i tworzyły kształt Świątyni ubogich. Niesamowity projekt… coś jakby odwrócona grawitacja…
Porobione też były plansze z różnymi zagadkami w stylu “Dlaczego Gaudi…” i z odpowiedziami popartymi zdjęciami. Fajne.
Nawet miło mi w Reus dzień minął. Mimo, że tak bardzo nie chciałam wracać…

17 Aug 2009 o 19:07
świetne zdjęcia
pozdrawiam
25 Aug 2009 o 22:59
Dzięki! Stopniowo kolejne będę dodawać. Oprócz ruin celtyckiego zamku będzie kilka ciekawostek dla Ciebie. Między innymi błotniste wulkany