Od czego tu zaczac? Chyba od wielkiego WOW! na poczatek. Chociaz wciaz zamotana sie czuje. I jak niemowa… Doskwiera mi ta nieznajomosc jezyka w takim stopniu, w jakim bym chciala, zeby moc sie plynnie porozumiewac…
Pokoik mam maly, ale przyjemny. Obrazy Jose na scianach. W sumie to caly dom jest jak jedna wielka galeria obrazow. Trzeba bardzo uwazac, zeby wbiegajac po schodach nie pozwalac czegos ze scian. Szczerze to juz raz mie sie to zdarzylo Bo ja tak mam, ze jak biegne, to rekami macham… Dobrze, ze akurat nikogo nie bylo, i ze udalo sie ponownie wszystko powiesic A, bo nie wspomnialam, ze w tych wolnych miejscach miedzy obrazami wisza zdjecia… Kto wie jaki miewam czasem problemy z koordynacja ruchowa, potrafi to sobie wyobrazic Samo mieszkanie jest bardzo nowoczesne, mimo ze w zabytkowej kamienicy. No bo mieszkam na strym miescie przy ulicy, zwdluz ktrej przebiega pielgrzymi szlak z Francji. Tak wiec kamienica ponad dwustuletnia, a samo mieszkanie… Hmm… szklane sciany, przesuwane rozsuwane drzwi, wanna z jakusi, ktora wisi (doslownie!!) nad kuchnia. To trzeba przezyc, zeby uwierzyc
Mam juz kilkoro znajomych Polakow. Sporo naszych jak sie okazuje tutaj jest. Wczoraj przed wyjazdem nad ocean, gdy przyszli na obiad, smielismy sie, ze Jose czuje sie u siebie w domu jak obcokrajowiec, ktorym nic nie rozumie. No ale co ja poczne na to, ze jeszcze kiepsko mi ten hiszpanski idzie, wiec polskiego uzywalismy Potem pojechalismy nad ocean zachod slonca obejrzec – zdjecia niedlugo na n-k
Z okazji mojego przyjazdu odbyla sie kolacja powitalna. Przyszli wszyscy koledzy Jose, nie mogli sie mnie doczekac… Tymczasem kuzynce pomylily sie terminy mojego przyjazdu Faktycznie tego dnia dojechalam do Hiszpanii, ale w porze kolacji lapalam polaczenie Madryt-Santiago. Smiesznie wyszlo. No i chlopcy sie mnie nie doczekali – ciagle ich nie znam
Ano wlasnie, Madryt. Kilka godzin polazilam sobie po miescie. Ale bez przewodnika i mapy to kiepsko tak na czuja zabytkow szukac. Pierwsza rzecza, ktora zwiedzilam byl Plac Hiszpanski i… stragany, ktore na nim byly. Bo okazalo sie, ze to jakis plac targowy z pamiatkami dla turystow jest. Wniosek: wyslij kobiete do nieznanego miasta, to i tak droge znajdzie, zeby na zakupy pojsc Ale potem dowedrowalam do katedry, Palacu Real, Drzwi Slonca, wiec nie bylo tak zle i co wazniejsze rzeczy raczej zobaczylam
Teraz musze sie Santiago nauczyc. Musze w koncu sama sie gdzies wybrac, bo na razie to z kuzynka wszedzie chodze, wiec srednio pamietam. Fajnie, ze miasto jest na tyle male, ze na piechote wszedzie mozna
Tylko pracy wciaz nie mam… Dzis ide na obiad z potencjalnym pracodawca. Mam nadzieje, ze przemowie w koncu, bo kiepsko bedzie. Kurs jezykowy jest w planach, ale jak juz jakas kase miec bede. Na razie jest to jedyna rzecz, ktora mnie martwi. Ale dam rade!!
Myslisz, ze to jest plan diabelski “nawrocenia” najswietszego miasta w Hiszpanii Ale by smiesznie bylo…
Ja jeszcze tak bardzo nie testnie ale pewnie w okalicach swiat zaczne. Tutaj juz niektorzy nie moga sie doczekac, kiedy do Polski wroca. Heh…
17 Nov 2008 o 13:40
Eh czasem myślę, że gdzie diabeł nie może tam Elizę pośle…
))
Pewnie, że dasz radę! W przeciwnym wypadku nie byłabyś sobą…
No i wiesz, że tęsknię…
17 Nov 2008 o 13:41
Myslisz, ze to jest plan diabelski “nawrocenia” najswietszego miasta w Hiszpanii
Ale by smiesznie bylo…
ale pewnie w okalicach swiat zaczne. Tutaj juz niektorzy nie moga sie doczekac, kiedy do Polski wroca. Heh…
Ja jeszcze tak bardzo nie testnie
17 Nov 2008 o 13:42
Aaaa, zapomnialam dodac. Wernisaz wystawy ponoc fajnie wyszedl
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081113/KULTURA05/910199309
18 Nov 2008 o 13:43
Na nic bardziej nie uważaj na emigracji, jak na Polaków!
18 Nov 2008 o 13:43
Spoko, Polacy tutaj sa na studiach glownie, wiec nie w glowie im takie numery jak te w “Londynczykach” pokazywane
20 Nov 2008 o 13:44
witaj!
zazdroszczę Ci tej Hiszpanii… chętne bym tam pojechał
czekam na zdjęcia
pozdrawiam