October

28

Życie w Galicji w Hiszpanii

Może trochę górnolotnie ten temat zabrzmi, zwłaszcza, że za dużego doświadczenia w życiu tutaj nie mam. Ale co tam :) Po prostu postanowiłam odpowiedzieć Beti na pytanie, jak tu się żyje.

Klimat i pogoda

Na pewno łagodniejsze niż w Polsce. W zimie temperatura nie raczej poniżej zera stopni, śnieg pada raz na pięć lat. Raz jak w tamtym roku przymrozki złapały, to wszyscy wpadli w panikę, zaczęli się ślizgać po drogach i znacznie wzrosła liczba stłuczek. Ale co się dziwić: opon zimowych brak, w Santiago wszystkie skrzyżowania z górki lub pod górkę, a i ludzie nienawykli do takich anomalii pogodowych. Lato też znacznie łagodniejsze niż u nas, bo do 30 stopni to raczej temperatura nie dochodzi. Więc możnaby powiedzieć, że doskonale… Gdyby nie ten przeklęty deszcz. Popadałoby raz a solidnie co jakiś czas, a nie tak siąpi i mży dzień po dniu. Na prawdę działa to na nerwy. A prze tę wilgoć w powietrzu temperatura odczuwalna jest znacznie niższa, więc w zimowej kurtce tu chodziłam już w listopadzie, tej samej co w Polsce w styczniu.

Plusem tego deszczyku jest to, że jest tu zielono. Ziemia nie jest wypalona przez słońce, jak w innych hiszpańskich rejonach. Jest zielono jak w Polsce. Ale przez ten deszcz nie zostanę tu na zawsze!

Praca

Kryzys Pani Kochana, kryzys… W Poslce w ogóle tego się nie odczuwa. Więc nie ma aż takiego wyobrażenia na temat kryzysu i wierzyć się nie do końca w niego chce. Tu jednak non stop się o nim słyszy. Piuerwsze moje odczucie było takie, że jest to “magiczne słowo”, które ma na celu wyrgowanie niższej ceny chociażby.

Okazuje się, że Hiszpanię kryzys na prawdę dotknął. W zakładach, które tu w Galicji zatrudniały po 500 osób, zostało teraz 100 pracowników. Tu się nie szczypią. Żadne protesty, dotacje od państwa. Nie ma kasy, jest kryzys, więc do widzenia. Radźcie sobie sami. Przez te zwolnienia właśnie, znajoma Polka w tutejszym pośredniaku usłyszała, że szansy raczej na znalezienie jej pracy nie będzie, bo w pierwszej kolejności do pracy są Hiszpanie. Tak więc jeśli nie ma czegoś załatwionego wcześniej, to może być ciężko.  Aktualnie wszyscy zwalniają pracowników.

Kryzys ominął właściwie tylko organizacje rządowe. Jednak tutaj, żeby pracować w Xunta Galicia, czyli czymś jak nasz Urząd Marszałkowski, trzeba nie tylko po hiszpańsku, ale też po galicysku mówić (gallego). A tego się w Posce raczej nikt nie nauczy.

Wszyscy mają nadzieję, że teraz się coś ruszy z okazji Świętego Roku.

Polonia

Jest tu dość prężnie działająca Polonia. Spotkania mają co miesiąc przy którymś kościele. Msze odprawia polski ksiądz i potem sobie gadają. Razem walczą o różne rzeczy, pomagają sobie. Teraz między innymi spora część z nich pozwalniana została bez odprawy, no i o to właśnie walczą. Ksiądz prowadzi ten ośrodek dla pielgrzymów, który jest ostatnim miejscem noclegowym na Camino de Santiago.

Na ich temat jeszcze za dużo nie wiem. Ale planuję się dowiedzieć. Tak samo jak o systemie edukacji. Z tego co mówiła jedna Polka przed przyjazdem uczyła dzici podstawowych słówek, liczebników, itp. No i teraz w szkole starszy sobie nawet radzi. Młodszy nic nie rozumie i przez to nie chce do szkoły chodzić. Ale dzieci szybko język łapią, więc jest szansa, że szybko jakieś zaległości by nadrobiły.

Jeśli jeszcze jakieś pytania są to pytaj śmiało :)

Pokrewne tematy


Komentarze (3) do “Życie w Galicji w Hiszpanii”

  1. necik:

    Ja mam pytanie o rozrywkę w Galicji? Czy są tam kluby tak fajne jak w Polsce? :)

    PS. Czy znają tam “kanikuły”? :D

  2. EliS:

    necik, nastepny post bedzie specjalnie dla Ciebie o kulubach. Ale niestety hiszpanskojezycznego odpowiednika Kanikul nie maja. Jedynie czasem da sie tu uslyszec angielska wersje :)

  3. Shawman:

    Pamiętam, że Hiszpanie zabrali nas w Santiago do jakiegoś klubu, ale lepszy od Kina nie był. :) A największą rozrywką były te ich macho pozy – śmiechowe jak nie wiem. :D Sorry, EliS. :D

Zostaw komentarz