February

22

Czyżby niefart??

Ogólnie to jest dobrze…

Delikatnie i łagodnie wróciłam na studia. I co mnie ucieszyło odbyło się to w atmosferze wyrozumiałości, zrozumienia i niezadawania zbędnych pytań. W tym roku jestem jedynym magistrantem profesora i mam plan obronić tę pracę.

Weekendowe wyjazdy do Austrii. Zawsze parę złotych więcej, za dużo takie wahadła czasu nie zajmują. Byłoby fajnie gdyby nie… ale o tym za moment.

Jak Gerard się domyślił ciągnie mnie do Rumunii. Wstępny plan już jest, termin też. Przez Ukrainę na bukowinę mam zamiar dojechać, tam spotkać się z Tomkiem z Bukaresztu i zwiedzić malowane monastyry (na liście UNESCO). Tylko i tu jest pewne ale…

No właśnie, jak wspomiałam ogólnie nie ma powodów do narzekania, ale mam wrażenie, że jakiś niefart rozłożył nade mną swe “opiekuńcze” skrzydła.


Rumunia zależy od pieniędzy. Na razie ich nie ma, więc przez ten miesiąc trzeba coś skołować :/ Wahadła niby są, ale nie dość że to strasznie męczące dwie noce pod rząd w autokarze spędzać, dodatkowo dojeżdżając z Lublina do Warszawy, to jeszcze po akcji jaką wczoraj miałam odechciewa mi się za tydzień tam wracać. O tym numerze pisać nie będę, ale nie rozumiem po co ta cała szopka była i co chciał kontrahent taką postawą uzyskać. Na koniec przecież i tak zrobił tak, jak było zaplanowane, że zrobi… Tylko kopa niepotrzebnych nerwów i stracony (?) telefon.

A było to tak, że już na mnie czekał autokar powrotny do Polski. Gdy w końcu udało mi się opuścić pensjonat właściciel pokazał mi skrót, żeby za bardzo naokoło mie iść. No więc ja po tych zaspach… A w autokarze patrzę, że telefonu nie mam. Krótka myśl – wypadł mi z kieszeni w jakąś zaspę. W ten sposób “pozbyłam” się drugiego telefonu w tym tygodniu (!!!). Z pierwszym było tak, że spakowałam różne rzeczy do torebki, wśród nich butelkę z colą i pobiegłam na autobus. Wyjmując portwel zabaczyłam, że wszystko co w torbie pływa w coli :/ Jakoś prowizorycznie podsuszyłam telefon, ale stopniowo działał coraz mniej, aż w końcu przestał działać zupełnie. Dwa telefony w ciągu tygodnia – pięknie!

Potem jednak ktoś odebrał mój telefon. Zostawiłam go w pensjonacie razem z ładowarką. Po prostu nie odpięłam jak podłączyłam go do prądu… Ponoć ma w przyszłą sobotę na mnie czekać w Austrii. Najwyżej ktoś mi go przywiezie… Szkoda mi tylko, że pewien pan, z którym na poniedziałek na telefon się umówiłam, się nie dodzwoni. Mam nadzieję, że wyłączą telefon i nie będą go tam odbierać, bo mi kasa za roaming poleci… A może zablokować numer??

Mam odczutacie niefartu… Nigdy takowego nie miewam… Do tej pory…

Pokrewne tematy


Komentarze (6) do “Czyżby niefart??”

  1. EliS:

    I właśnie niechcący skasowałam 20 ostatnich komentarzy… Mimo że chciałam tylko 2 ostatnie (spam jakiś). Grrr!!

    Nie chciałam.

  2. EliS:

    Kilka odzyskałam… ale tylko te, które na tym blogu dodane były. Tych które jeszcze z onetowskiego były, nie mam szansy odzyskać. Heh… Niefart??

  3. Gerard:

    oj bidulo no… nie wiem co ci powiedzieć bo jestem w tym momencie w podobnej sytuacji, czyli wszystko na przeciw i pod górkę… czasami tak bywa… ale wiecznie trwać nie będzie, też się zastanawiam nad pozyskaniem kasy na wyjazd, powodzenia na studiach!

  4. EliS:

    No… bo Ty pamiętaj, że wstępnie na lipiec umówieni jesteśmy ;) Transylwania czeka :D

  5. Pani F:

    Oj fajnie, że się tak zgadaliście:))) Z tym pod górkę to mnie już trzyma od powrotu do Pl, ale to kiedyś minie, prawda??

  6. EliS:

    Oczywiście, to musi minąć…

Zostaw komentarz