Granatowo na Facebooku
Motto
"Każde miejsce na Ziemi ma swoją własną historię, jednak musisz słuchać uważnie by ją usłyszeć i dodać kroplę miłości, by ją zrozumieć."
Nicolae IorgaNajnowsze komentarze
- paulii on Vamos a la playa!
- kubbbba on Bezpańskie psy w Rumunii
- kat on Bezpańskie psy w Rumunii
- smutna on Bezpańskie psy w Rumunii
- kakak on Bezpańskie psy w Rumunii
-
Ostatnie posty
Twoja Podróż
Kategorie
Mapy
Tagi
Ameryka Południowa biertan blogi chmiel codzienność drakula Dwa Brzegi Ekwador etyka podróżnika festiwal filozofia Galicja Hiszpania humor hunedoara Kijów kompleksy kościoły warowne kryjówka lublin Lwów marzenia metro miłość Myszol piwo pociągi poienari polityka potrawy regionalne pożegnanie relacje z wypraw Rumunia San Marino tajlandia transport Ukraina unesco uzależnienia Warszawa wiatr wolność wyjazdy Włochy zamki chłopskieKalendarz
February 2012 M T W T F S S « Aug 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Archiwum
- August 2011
- May 2011
- April 2011
- March 2011
- February 2011
- January 2011
- December 2010
- October 2010
- July 2010
- May 2010
- April 2010
- February 2010
- October 2009
- September 2009
- August 2009
- July 2009
- June 2009
- May 2009
- April 2009
- March 2009
- February 2009
- January 2009
- December 2008
- November 2008
- October 2008
- September 2008
- August 2008
- July 2008
- December 2007
- November 2007
Meta
Serwery i domeny
- Hosting www zapewnia BOOST

2 Nov 2008 o 18:29
Ja sobie myślę tak: Kościół to jest jedynie pośrednik i trzeba do pewnych słów podchodzić z dystansem, bo księża to tylko ludzie. Inaczej albo odejdziemy zupełnie od Boga, albo przemienimy się w zgorzkniałych pseudo-katolików…… Pozdrawiam cieplutko
2 Nov 2008 o 18:29
Niom. I po części dlatego odeszłam… No ale główną przyczyną było uświadomienie sobie braku wiary. Nie potrafię trwać przy czymś nie wierząc w słuszność i prawdziwość tego.
I nie ukrywam – czuję się teraz znacznie szczęśliwsze. Nie mam tych ciągłych wyrzutów sumienia
2 Nov 2008 o 18:30
szkoda, że instytucja zniechęciła Cię do wiary. Ja myślę, że to jednak ważne wierzyć. Czasem to dodaje sił. Zwłaszcza, gdy jest ciężko…..
2 Nov 2008 o 18:30
Chyba źle mnie zrozumiałaś. Nie można zniechęcić lub nie do wiary. Ją się po prostu ma lub nie, niezależnie od tego jakie instytucje ją reprezentują. Ja stwierdziłam, że wolę być niepraktykującym niewierzącym niż praktykującym niewierzącym, że wolę być zimna niż letnia, w czasie kiedy gorąca być nie mogę i nie potrafię. Zaczęłam przekładać wiedzę ponad wiarę…
Może faktycznie łatwiej, bo w trudnych momentach, poszukując odpowiedzi na pytanie “dlaczego?”, można sobie odpowiedzieć, “bo Bóg tak chce, bo to chwila próby, bo takie jest przeznaczenie” i przestaje się zadawać kolejnych pytań. Znacznie trudniej znaleźć racjonalne odpowiedzi. A jednak ja takich wolę szukać.
2 Nov 2008 o 18:31
…..Z tym zniechęceniem to masz rację.
Co do pytań. Ja uważam, że wiara nie wyklucza zadawania pytań. Uważam, że Bóg nas stworzył, a reszta jest w naszych rękach i to my mamy dokonywać wyborów i stawiać sobie te wszystkie pytania i starać się na nie odpowiedzieć. Nie wolno iść na łatwiznę i powiedzieć sobie “mam problem, aha ok. Bóg tak chciał, to ja już nie będę główkować o co chodzi” Trzeba szukać, bo w tym również jest niezwykłość życia:) Mam nadzieję, że jakoś w miarę logicznie się wyraziłam, ostatnio o to u mnie ciężko……
2 Nov 2008 o 18:31
Tylko ja w tym szukaniu pytań i odpowiedzi trochę za daleko poszłam. Zaskakuje każdego, że to przez studia na katolickiej uczelni zmieniłam światopogląd… A tak nam wmawiali, że filozofię na KULu elita intelektualna kraju studiuje… No to wmówili mi
i ziarno zwątpienia zasiali, które już całkiem ładnie wykiełkowało.
2 Nov 2008 o 18:32
No to bardzo ładnie, ja tutaj z elitą mam do czynienia:))))) Ależ im się udało z toba:) Ale może nie chodzi im o wiarę waszą, ale o przemyślenia?????
2 Nov 2008 o 18:43
Rzeczywiście z tym dobrym miejscem w niebie zabrzmiało dziwnie:) Hierarchia w Kościele istniała jednak już od średniowiecza. Należy brać na te sprawy poprawkę. Ludzie byli wtedy niepiśmienni i wiele rzeczy trzeba im było przedstawiać obrazowo. Niebiańska hierarchia miała obrazować życie na ziemi – zależności feudalne. To, że taki podział istnieje do dziś to błąd Kościoła, który tym samym stał się skostniały i nie podąża duchem czasu. To jest moim zdaniem prawdziwa przyczyna odchodzenia od niego. Dzisiejsi ludzie szukają odpowiedzi na współczesne problemy a Kościół pozostał średniowieczny. Dlatego dobrze jest mieć dystans i nie brać wszystkiego dosłownie. Polecam pozycję “Rozmowy o Biblii” A. Świderkówny. Dobrze pewne rzeczy wyjaśnia.
Pozdrawiam
2 Nov 2008 o 18:43
Z tym akurat, że kościół się w średniowieczu zatrzymał nie zgodzę się z Tobą. Powiedziałabym, że to raczej epoka Siłaczek i doktorów Judymów zagościła w mentalności władz kościoła i jego wyznawców – szczęście swoje poświęć dla dobra innych.
2 Nov 2008 o 18:44
Kiedyś chodziłem do Kościoła nawet często i nigdy nie usłyszałem żeby namawiano mnie do wyrzeczenia się szczęścia. Wyczytałem to dopiero później z różnych publikacji
Nie zgadzam się jednak z nimi. Można się realizować w zgodzie z innymi i wcale nie trzeba przez to przekreślać ani siebie ani ideałów. Jeśli Bóg istnieje, to chce by każdy sławił go na swój sposób (polecam Rydwany Ognia;). Jeśli nakaz wyrzeczenia usłyszałaś od jakiegoś księdza to musiał to być jakiś Hard Core dewot
Znów doradzam dystans od słów kaznodziejów.
3 Nov 2008 o 18:45
Wielokrotnie słyszałem w kazaniach, że Kościół jest przeciwny hedonizmowi i to można zrozumieć jako nakaz wyrzeczenia się szczęścia. Przy czym księża wielokrotnie przypisują hedonizmowi jakieś cechy zgoła do tego nurtu filozoficznego (ideologii? światopoglądu?) nie pasujące. Przypuszczam, że dla mojego proboszcza hedonistą jest też człowiek czerpiący przyjemność z demolowania innym samochodów, a z tym chyba starożytni Grecy by się nie zgodzili.
Kościół rzymskokatolicki w ogóle jest smutny i sprawia wrażenie, jakby jego głównym celem było skłonienie wiernych do umartwiania się. To źle, bo przecież jego przesłanie jest radosne – po śmierci jest życie. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej radosnego, prawda?
3 Nov 2008 o 18:45
Świetnie to Shawman ująłeś
Właśnie nie o dosłowny nakaz obleczenia się w wór pokutny mi chodziło, tylko raczej o te subtelne zakazy. A może po prostu za dużo od siebie wymagałam? Bo w sumie nawet z przejścia na czerwonym świetle się spowiadałam, przepisania od kogoś pracy domowej, czy przeklęcia sobie w duchu. I te drobne rzeczy powodowały pojawienie się wyrzutów sumienia, a te z kolei skutecznie uniemożliwiały mi odczuwanie jakiegokolwiek szczęścia – bo jestem zła i okropna!
Teraz nie przejmując się tymi drobiazgami, które uważam wcale nie sprawiają, że zła się staję, mogę cieszyć się różnymi drobiazgami – tym, że spiję się którego wieczora butelką wina, poprzeklinam na głos na irytujące mnie czasem sytuacje, czy nawet pocałuję się z kolegą… A kiedyś od razu bym leciała do konfesjonału i powtarzała “żałuję”, mimo że pewnie za bardzo bym nie żałowała
PS. Hedonizm, jak wszystkie inne “-izmy” to pogląd.
3 Nov 2008 o 18:46
Picie wina czy całowanie się z kolegą to IMHO czyste przyjemności, pełne piękna, zwłaszcza ta druga.
I jako takie nie mogą być złe, ja w to nie wierzę. Może to właśnie świadczy o moim hedonizmie… Ale z drugiej strony – z Biblii też wolę Pieśń nad Pieśniami, niż Księgę Powtórzonego Prawa.
3 Nov 2008 o 18:50
witaj
dużo pytań zadałaś, ale na nie nie odpowiem bo nie wiem i tyle…
w tym przypadku myślę podobnie
ja miałem pewien ateistyczny okres w swoim bardzo dziwnym życiu, ale to już zamknięta sprawa, a po nim doszedłem do wniosku, że jednak Bóg istnieje i w Boga wierzę i tyle, myślę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze, nie jakiś ksiądz, nie regułki i nie obrzędy
gerard
3 Nov 2008 o 18:51
Nie uważam się za ateistę, raczej za agnostyka…
Mam nadzieję, że wiara daje Ci spokój ducha.
3 Nov 2008 o 18:51
Słusznie, gerard. Może to pycha z mojej strony, ale uważam, że regułki i księżowskie kazania nie są mi potrzebne. Wierzę, że Bóg jest i mam nieśmiałą nadzieję, że wobec tych wszystkich mordów, gwałtów i tortur, z którymi mamy do czynienia na świecie, moje przewinienia są niewielkie i do wybaczenia. Fakt – Kościół katolicki potępia też relatywizm, więc może się mylę.
3 Nov 2008 o 18:52
“wobec tych wszystkich mordów, gwałtów i tortur, z którymi mamy do czynienia na świecie, moje przewinienia są niewielkie i do wybaczenia.” – a słyszałeś o czymś takim jak grzechy przeciwko Duchowi Świętemu? Takie myślenie to jest właśnie jeden z tych grzechów…
3 Nov 2008 o 18:52
Normy tworzone przez ludzi (a do takich należą kategoryzacje grzechów) mogą być ułomne.
Liczę na to, że jestem wystarczająco dojrzały, by zło dostrzec i ocenić jego wagę.
4 Nov 2008 o 18:53
nie wiem czy potępia, na moje to “a niech se tam potępia”
4 Nov 2008 o 18:53
WESOŁYCH ŚWIĄT!