Cały miniony tydzień przebiegało głównie pod hasłem pożegnań. Co prawda nie tylko takich dosłownych
Pożegnanie z przewodnikami
W końcu jakaś okazja, żeby zebrać ekipę i się na piwku spotkać Oczywiście w centrum zainteresowania był Przemek i jego wspomnienia z pewnej nocy w areszcie spędzonej (pisałam o tym w jednym z postów). W końcu z moim najbliższym “współpracownikiem” było mi dane grzańca wypić i posiedzieć chwilę dłużej, niż tylko przelotne spotkania na mieście w celu wymiany fakturami i uzgodnieniem kolejnych terminów grup. No i chyba to spotkanie nowym pomysłem się skończyło Heh, drżyj konkurencjo!! Ruszamy skoro wiosny! Buahaha
A jeśli o korzyściach zawodowych mowa, to jeden z owych przewodników wspomniał szefowi swojego biura, że do Hiszpanii się wybieram. No i teraz wstępnie jestem z kolesiem na tygodniowy rekonesans po kraju umówiona. Bo ma szansę na jakieś zlecenia do Hiszpanii i chce wcześniej teren wybadać. Nie muszę chyba wyjaśniać kto by mu te wycieczki pilotował?
Poza tym obecność dwóch osób z PTTK mnie ucieszyła Nawet misia od nich dostałam, co by mi smutno w Santiago nie było. Hmmm, miś jest biały. Trzeba mi będzie jakieś ubranko skołować, że bardziej na turystę wyglądał. Chociaż… jak się pobrudzi, to włóczykij jak znalazł – tylko mu apaszkę na szyję zawiążę Acha, nauczyliśmy już misia pić piwo. Ma zadatki do pracy w branży
Hihi!
Pożegnanie z Afryką
Jest to chyba wszystkim znana sieć sklepów z kawą i kawiarni w jednym. Ten w Lublinie jest wyjątkowy. Ma siedzibę na ulicy Złotej w Muzeum Literackim im. Czechowicza. A to właśnie ten lubelski poeta jako pierwszy użył wyrażenia “Magiczny Lublin”. Po nim jeszcze kilku próbowało, ale obecnie słowa te są coraz bardziej kojarzone ze mną – oczywiście za sprawą mojego bloga A czemu o tym piszę?
Bo przecież chora bym była, gdybym wyjechała nie robiąc wcześniej wokół siebie jakiegoś szumu medialnego :D Tym razem szum dotyczy wystawy zdjęć, które zawisły na ścianach Pożegnania. Ich autorami są użytkownicy Forum, z którym Magiczny współpracuje, a inicjatorem wystawy jest kto? :D No właśnie…
Usłyszeć mnie będzie można w najbliższy czwartek (13.11) w porannym programie Radia Lublin (można słuchać przez Internet). Co prawda ja już wtedy będę dojeżdżać do Santiago, ale to nie szkodzi, nagranie przecież zrobione
No i zachęcam do obejrzenia wystawy zdjęć “Magiczny Lublin – moja inspiracja”. Tak samo jak zapraszam na lampkę czerwonego wina z okazji oficjalnego otwarcia wystawy w najbliższy piątek – w tym przypadku żałuję, że mnie nie będzie…
Pożegnanie z Wiedźmami
A właściwie to przywitanie Kalinki w domu. Ale małe to maleństwo Kasia uszczęśliwiona, Kuba dumny, a Edyta… cóż… instynkty się w cioci Edycie odzywać zaczęły Tylko mnie ciągle to nie bierze No i obie Wiedźmy oczywiście mi miauczą i marudzą, że je zostawiam. I dobrze! Przynajmniej marudzenia już słuchać nie będę
No to tyle… Tutaj z nikim się nie żegnam, bo jeszcze pisać będę Niedługo dodam nawą kategorię: Santiago i pewnie czasem coś napiszę. Nawet jeśli bez polskiej czcionki, to i tak napiszę
PS. Pracy z sumie ciągle nie mam. Ale może coś w branży się znaleźć uda – w końcu miasteczko turystyczne
Ja powtarzam i będę powtarzać: dzieci są fajne pod warunkiem, że nieswoje i na parę godzin… ;P
A co do marudzenia, to i tak będzie @ albo znajdę inny sposób…
Przypominam tylko, że znając Twoje szczęście, to trzymaj się od taksówek z daleka…
Spoko, w taksówce już raczej żadnej mi nic nie grozi – limit wyczerpałam A co do szczęścia to był to jedyny taki przypadek – może to nie mój pech wtedy był… Ale… obliczyłam, że będzie to mój 13 lot samolotem, więc…
A co do dzieci, to widziałam przecież jak na Kalinkę patrzyłaś… Więc swoje i tak wiem
Dzięki
Można powiedzieć, że się “wymijamy” w Polsce Może kiedyś się spotkamy gdzieś, na którymś lotnisku A bloga oczywiście pisać będę – jak już kiedyś napisałam uzależniona prawie jestem… Ten rodzaj ekshibicjonizmu bardzo wciąga.
9 Nov 2008 o 23:56
Ja powtarzam i będę powtarzać: dzieci są fajne pod warunkiem, że nieswoje i na parę godzin… ;P
A co do marudzenia, to i tak będzie @ albo znajdę inny sposób…
Przypominam tylko, że znając Twoje szczęście, to trzymaj się od taksówek z daleka…
9 Nov 2008 o 23:57
Spoko, w taksówce już raczej żadnej mi nic nie grozi – limit wyczerpałam
A co do szczęścia to był to jedyny taki przypadek – może to nie mój pech wtedy był… Ale… obliczyłam, że będzie to mój 13 lot samolotem, więc…
A co do dzieci, to widziałam przecież jak na Kalinkę patrzyłaś… Więc swoje i tak wiem
9 Nov 2008 o 23:57
Szerokiej drogi! Przyznam, że zazdroszczę Ci tego wyjazdu…..(ale i cieszę się razem z Tobą). Liczę, że na bloga będziesz zaglądać często!
9 Nov 2008 o 23:57
Dzięki
Może kiedyś się spotkamy gdzieś, na którymś lotnisku
A bloga oczywiście pisać będę – jak już kiedyś napisałam uzależniona prawie jestem… Ten rodzaj ekshibicjonizmu bardzo wciąga.
Można powiedzieć, że się “wymijamy” w Polsce
10 Nov 2008 o 23:58
Miłej podróży EliS
10 Nov 2008 o 23:58
Dziękuję Kajsik