October

8

To uzależnia

Stwierdziłam dzisiaj, że pisanie bloga uzależnia. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mnie to wciągnie. Fakt, mam w sobie odrobinę ekshibicjonizmu. Lubię, kiedy ludzie wiedzą co się u mnie dzieje, gdzie ostatnio byłam. Pewnie sporo egoizmu i samouwielbienia w tym jest. Cóż…

Tymczasem zaczęłam odczuwać olbrzymią ochotę opisywania rzeczy, których nie chciałabym nikomu zdradzić. Zwłaszcza znajomym… Zaczęłam myśleć o założeniu nowego bloga i tym razem nie podawaniu jego adresu do publicznej wiadomości (adres tego jest w moim opisie na N-K). O założeniu takiego bloga, gdzie pisałabym o najskrytszych odczuciach, najintymniejszych wydarzeniach, najwstydliwszych faktach… I już wyobrażam sobie to podniecenie, kiedy bym na takim anonimowym blogu znalazła jakiś komentarz… Bo ktoś jednak to przeczytał…


Teraz pierwszą rzeczą rano jaką robię po zaparzeniu kawy jest sprawdzenie poczty i bloga. Bo a nuż są jakieś nowe komentarze. Śmiało mogę się przyznać, że uzależniłam się od tego bloga…

Pamiętam jak zobaczyłam tę złotą gwiazdkę :) To było w Rumunii w Medias. W sumie pierwszy nocleg, ale chyba coś ważnego miało się dziać, skoro poprosiłam właścicielkę pensjonatu o udostępnienie komputera. I oczywiście zajrzałam na bloga. Moim oczom ukazała się złota gwiazdka :D Radość i duma ogromne mnie ogarnęły. Aż dziwne, że przez mikrofon w autokarze nie podałam turystom adresu tego bloga :)

Wiem, miało być o Lwowskiej Kryjówce. Kiedyś będzie :) Teraz nie chciałam pozwolić tej refleksji na ucieczkę. Zwłaszcza, że z wyjazdem wiąże się bezpośrednio. Bo tak bardzo bym chciała opisać i opowiedzieć o wszystkim… Heh… Myślę ostatnio sporo o pamiętnikach Anais Nin. Była pisarką, która tak bardzo poświęcała się na pisanie pamiętników, że nie miała już czasu pisać powieści… Jakie to szczęście, że ktoś opublikował jej pamiętniki. Dzięki temu jest teraz znana… Boję się, że jakbym zaczęła zaczęła tak samo szczegółowo opisywać moje wewnętrzna życie, nie starczyłoby mi czasu już na nic (TAK, jest aż tak bogate! :p ). Mój blog poświęcony miastu Lublin już i tak powoli obrasta w pajęczynach…

Chyba tracę czas opisując te rzeczy tutaj. Ale to tak bardzo wciąga. Śmiało mogę powiedzieć:

“Witam! Mam na imię Eliza. Jestem blogoholiczką. Najbardziej kręci mnie, gdy ktoś komentuje moje posty. I gdy wiem, że ktoś nowy staje się moim wiernym czytelnikiem. Czytam też regularnie blogi innych.”

Pokrewne tematy


Komentarze (12) do “To uzależnia”

  1. Edyta:

    No i straszliwie zaraźliwe… ;P

  2. EliS:

    Ale przyznasz, że pomaga :)

  3. Shawman:

    Uwaga – powyższy comment to SPAM. Uprasza się moderatora bloga o jego usunięcie. :P

  4. EliS:

    Pfffffffff!!!!!!!!!
    Moderator tego bloga przypadkowo jest również jego twórcą. Więc może tu robić co tylko chce. Nawet SPAMOWAĆ! :P :P:P

    Pffffffffffffffff

  5. Shawman:

    I jeszcze fuka, bezczelna spamerka. :P

  6. Edyta:

    Eh pomaga… tylko coraz trudniej o anonimowość… ;)

  7. Shawman:

    A tak już poważnie. Wydaje mi się, że jakaś część ludzi zawsze miała skłonność do opisywania swojego życia i uczuć. Po prostu kiedyś przyjmowało to formę papierowych pamiętników lub listów – jeżeli taka osoba miała do kogo pisać. Nowością jest powszechna dostępność blogu dla wszystkich na świecie… Dlatego czasem trzeba uważać, co się pisze. ;)

  8. EliS:

    Albo zachować choć podstawy anonimowości i tajemnicy adresu.
    Któregoś razu siedzimy z rodziną przy stole, a tu wujek mnie pyta: “Elizka, z co miałaś na myśli pisząc o tym niumarłym w Rumunii na swoim blogu?”
    No to opowiedziałam historię Vlada Palownika… Na szczęście na tym temat się urwał i rodzice nie pytali, skąd Romek o tym wie :)

  9. Shawman:

    O, to akurat fajne było. :) Chociaż, on the other hand, gdybym pisał tak osobistego bloga, nie wiem, czy chciałbym, żeby czytali go moi rodzice… Kiedy pisałem o polityce to co innego.

  10. EliS:

    A mój jest osobisty?? Hmmm… Na pewno są tu pewne elementy ekshibicjonizmu, ale mimo wszystko wiele nie zostaje wypowiedzianego. Dlatego myślę o założeniu jeszcze jednego – tym razem adresu nikt by już nie znał :)

  11. Shawman:

    Eliza, to może najprościej byłoby taki najintymniejszy blog pisać… w Wordzie. :) Skoro ma być taki tajny. ;)

  12. EliS:

    Heh, Szymek, na pewno byłoby prościej, ale wtedy nie będzie owego dreszczyku emocji… No i mój ekshibicjonizm nie znajdzie zaspokojenia :P

Zostaw komentarz