August

3

Walcząc ze słabościami

Kto mnie zna, ten wie na jakim punkcie jest mój największy kompleks. Ta wada wymowy doprowadza mnie czasami do wściekłości. I bardzo onieśmiela momentami. Tym bardziej kiedy mówię przez mikrofon, albo staram się dokładniej wymawiać głoski. Wtedy słyszę to “r” jeszcze mniej wyraźnie…

Dlatego takim pozytywnym zaskoczeniem było to, co powiedziała mi jedna z moich turystek. “Pani Elizo, ma pani piękny głos, zwłaszcza przez mikrofon.” A to moje “r” nazwała “arystokratycznym”.

Z kompleksu mnie na pewno nie wyleczyła, ale bardzo wielką radość tym zadaniem sprawiła. I dodała odrobiny pewności siebie, tak bardzo mi w tym momencie potrzebnej.

Wiem, że nie byłam w formie. Wiem, że mogłam ten wyjazd znacznie lepiej poprowadzić. Wiem, że mógł być lepszy klimat, fajniejsza zabawa. A mimo to na koniec wiele pozytywnych słów usłyszałam. Nawet czekoladki dostałam. Potrzebuję odnaleźć siebie, odzyskać charyzmę i radość, którą zawsze raczyłam turystów. Tylko tak ciężko odgrodzić myśli o życiu prywatnym od pracy. Zwłaszcza, kiedy już wieczorem zamykałam się w hotelowym pokoju… A potem zadzwoniła jeszcze jego Mama.

Poza tym zaczęłam chyba ekshibicjonizm wirtualny uprawiać. I to nie tylko na moim blogu, ale i wbijam się innym z moimi słabościami w opowieści o ich życiu. Obiecuję przestać.

Pokrewne tematy


Komentarze (2) do “Walcząc ze słabościami”

  1. Wojtek:

    Mnie praca przywróciła radość z życia. To była pierwsza rzecz po ponad dwóch latach, na której zaczęło mi zależeć. Reszta w mailu :)

  2. EliS:

    Podobno właśnie najlepiej się czymś zająć. Tylko moja praca też mi się nim kojarzy, też przywołuje wspomnienia. A przebywając non stop z ludźmi nie można dać im poznać po sobie, że coś jest nie tak. Nie po to płacą grube pieniądze za wczasy, żeby im pilotka jęczała, jak jej źle jest na świecie… Dlatego walczyłam ze sobą i swoimi nastrojami. Mając tylko nadzieję, ze na następnym wyjeździe będzie już lepiej :)

    Odpisałam Ci :p

Zostaw komentarz