August

6

Festiwal filmowy “Dwa Brzegi”

Wiedziona nagłą potrzebą “ruszenia tyłka z domu” pojechałam wczoraj do Kazimierza. W pierwotnej wersji miałam zostać trochę dłużej, ale jak się okazało wolnych pokoi już nikt tam nie miał. Zwłaszcza dla jednej osoby – ogromne zdziwienie budził fakt, że sama przyjechałam. Wielkie “Halo”! Ale nie o tym chciałam :)

Z tego wszystkiego obejrzałam tylko jeden film “0_1_0″*. Opowiadał on o problemach w komunikacji z drugim człowiekiem. Wszystko się działo w jednym mieście i opowiadało o ludziach, którzy w jakiś sposób uczestniczyli w tym samym wypadku samochodowych – część bezpośrednio, część jako świadkowie. W życiu każdego z nich wypadek ten odcisnął swoje piętno: kogoś owdowiał, kogoś sparaliżował, wpłynął na czyjąś psychikę. Nie jestem w stanie przeprowadzić jakiejś dogłębnej analizy całego filmu. Poza tym oglądałam go pod subiektywnym kontem. Moją uwagę najbardziej przykuło małżeństwo, w którym od czasu wypadku on jeździ na wózku.

ONA (po podniesieniu na niego głosu): Przepraszam.
ON: Za co ty mnie ciągle przepraszasz?
ONA: Przepraszam.
ON: Przepraszam cię Kochany Mężu. Przepraszam za to, że wtedy jechałeś z tą dziwką samochodem. Przepraszam, że się rozbiłeś. Na szczęście przeżyłeś Kochany Mężu i na szczęście jej nic się nie stało, dlatego uniknąłeś ciągania po sądach. Przepraszam, że jesteś sparaliżowany. Przepraszam za to, że już nie zrobisz mi dziecka.**
ONA: Przepraszam.

Bardzo swojskie mi to się wydało. Doskonale ją rozumiem, że od wypadku głaskała go po główce, całowała w czółko, mówiła szeptem, omijała drażliwy temat, dmuchała, chuchała. Wszystko po to, żeby jak najszybciej zapomniał przykre chwile.
Bo ja robiłam, to samo… Pozwoliłam zepchnąć się na drugi plan. Pozwoliłam, żeby zloty, zjazdy, spotkania były ważniejsze. Pozwalałam, żeby się działo u niego dużo i intensywnie. Chciałam, żeby udało mu się szybciej zapomnieć. No to zapomniał… Ale nie tylko o napadzie w Boliwii (o nim się chyba zapomnieć nie da…) Nagle po pół roku od powrotu mówi mi, że nie byliśmy tam zgranym teamem. Gratuluję spostrzegawczości! Tylko ja jakoś tego nie dostrzegłam. Jak dla mnie wszystko było OK.
Może faktycznie błąd popełniłam, że ani razu nie zmusiłam nas do rozmowy na ten temat. Ale wierzyłam, że też jesteś silny i że Tobie też uda się z tym uporać. Mi się udało. O napadzie myślę, ale nie jest on dla mnie jakąś tragedią czy klęską życiową.

Ze wszystkich bohaterów najmniejszy problem z komunikacją z partnerem ma wdowa, która przekupiła grabarzy, aby oddali jej ciało jej męża. Teraz trzyma go w domu w wielkiej chłodni i rozmawia z nim. Tak luźno i serdecznie. Tak jak my rozmawialiśmy, leżąc czasem nawet do czwartej rano i rozmawiając. Tak po prostu o wszystkim i o niczym. Z nikim wcześniej tak nie rozmawiałam. To były najszczęśliwsze momenty…

* Tytułowe 0_1_0 to portal internetowy, przez który bohaterowie nie znając się rozmawiają ze sobą. Tą drogą komunikacja wychodzi im znacznie lepiej…
** Cytat oczywiście niedosłowny.

Pokrewne tematy


Komentarze (6) do “Festiwal filmowy “Dwa Brzegi””

  1. Wojtek:

    Cytat ciężki.Mnie zastanawia czemu z nim wciąż była. Jak skończyła się ich historia? Zostawiła go? Jeśli nie, to ciekawe dlaczego.

  2. EliS:

    Jedna z ostatnich scen w filmie pokazuje ich przytulonych razem leżących w łóżku. Nie zostawiła go z prostego powodu – kochała go. A wszelkie uczucie krzywdy jakie z jego strony ją spotkało było zastępowane przez uczucie litości. Bo mimo wszystko kobiety mają skłonności do robienia z siebie cierpiętnic, byle poświęcić się dla kogoś słabszego…

  3. Wojtek:

    Niestety mają taka skłonność i często przychodzi im zapłacić za to wysoką cenę. Moim zdaniem wielu facetów zachowuje się jak ostatnia gnida między innymi dlatego, że im tak wygodnie i co więcej wiedzą, że nic złego ich za to nie spotka.

  4. EliS:

    Nie wiem czy można w tym przypadku kogokolwiek winić. On miał wyskok w bok – podobno się zdarza niejednemu. I został za to od razu ukarany – jeździ na wózku. A ona ślubowała mu przecież “w zdrowiu i chorobie”, nie ważne w jakich okolicznościach ta choroba została nabyta.
    Ich problem teraz to komunikacja. To, że nie potrafią o tym ze sobą porozmawiać, to że oboje w jakiś sposób się na sobie mszczą za to, co ich spotkało. być może jakby poznali punkt widzenia tego drugiego, bez złośliwości, podtekstów, być może wtedy byłoby im łatwiej być razem, być może…

  5. Edyta:

    A może to już nie miłość… Może Ona zwyczajnie boi się odejść… Lepsze zło już poznane niż nieznane… Wie czego może się spodziewać a tak musiałaby zaczynać od początku… Nie wiem czy stać Ją na taki luksus… To trudne…

  6. EliS:

    W sumie taka interpretacja też jest możliwa… Często nie mamy odwagi robić krok do przodu ku naszemu szczęściu…

Zostaw komentarz