June

17

Bezpańskie psy w Rumunii

Bezpańskie psy w RumuniiSą prawdziwą “wizytówką” Rumunii. Jeśli ktoś nie jest na ich widok przygotowany, to potrafią bardzo zaszokować. Są wychudzone, mają ropiejące rany, chodzą zgarbione, z opuszczonym łbem. A oprócz strachu w oczach mają wielką bezgłośną prośbę o cokolwiek do jedzenia. Tym spojrzeniem proszą tak niesamowicie, że często się zdarza, iż ktoś kawałek kanapki rzuci psu, a nie dziecku, które tuż obok żebrze…

Oj tak, bezpańskich psów w Rumunii jest strasznie dużo. Ponoć ponad pięć milionów, co stanowi najliczniejszą grupę w całej Europie. Czasem się już nawet mówi o nowej rasie: o “psie rumuńskim”. Psie, którego przodkowie byli psami domowymi, ale w wyniku rozporządzenia Ceausescu zostały wyrzucone na ulicę i przystosowały się do życia w dzikim stanie…

Rozporządzenie nakazywało wyrzucenie wszystkich zwierząt domowych. A właściwie to zakazywało trzymanie jakichkolwiek zwierząt w domach. Co na jedno w sumie wychodziło, bo ludzie zmuszeni byli do wyrzucenia swoich pupilków z domów. Dlaczego tak? Prosta sprawa. W rumuńskim komunizmie człowiek musiał pracować dla dobra ogółu. A taki pies tylko mu w tym przeszkadzał. Po pierwsze był darmozjadem. Nie pracował, a trzeba było go karmić. Tym samym obniżał morale robotnika. Po drugie w czasie kiedy robotnik miał wypoczywać i regenerować siły na kolejny pracowity dzień, pies szczekał. A tym samym zakłócał odpoczynek robotnika. I obniżał jego morale.

Dlatego Słońce Karpat wprowadził ustawę zakazującą trzymania zwierząt domowych.

Koty sobie z tym nie poradziły… Za to psy zaaklimatyzowały się do nowych warunków. Połączyły się w stada i zaczęły polować, aby móc przeżyć. Miały swoje rewiry, na które nie wpuszczały nowych osobników. Zaczęły prowadzić walki między stadami. Wiadome łatwiej było tym psom, które znalazły się na wsiach. Miały przynajmniej więcej dzikiej zwierzyny, którą można było upolować. Gorsza była sytuacja psów z miast. Dlatego doszło do tego, że te z Bukaresztu zaczęły atakować ludzi…

I to był ich błąd. Człowiek przecież nie pozwoli na siebie polować…

Wybudowane zostały schroniska przeznaczone dla tych psów. Wyłapanie ich i przewiezienie w nowe miejsce zlecono Cyganom (im zleca się w Rumunii wszelkiego rodzaju prace porządkowe). Cyganie psy wyłapali. Jednak nigdy nie dowieźli ich do nowych schronisk. W Rumunii nikt się nie zastanawiał co się z bukaresztańskimi psami stało – w końcu przestały atakować dzieci, nastał spokój. Co się więc z psami stało? Żeby sobie na to pytanie odpowiedzieć wystarczy choć trochę znać zwyczaje Cyganów. Psi smalec uważają za przysmak, uważają, że ma podobne właściwości zdrowotne jak rybi tran. Więcej dopowiadać chyba nie trzeba.

Od tego czasu w Bukareszcie prawie nie ma bezpańskich psów. Pozostały jednak w innych częściach Rumunii. Na stacjach benzynowych, w większych skupiskach ludzkich jest ich na prawdę dużo. Jadąc mija się wiele rozjechanych na drodze.

Tak było przynajmniej za każdym razem jak byłam w Rumunii. Ostatnio jednak nie widziałam prawie żadnego psa. Czasem tylko jakiś przemknął polami… Zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem znów akcja oczyszczania z psów się nie odbyła. Nie możliwe przecież, żeby tak nagle wszystkie zniknęły…

Pokrewne tematy


Komentarze (19) do “Bezpańskie psy w Rumunii”

  1. Shawman:

    Bezpańskie psy w Unii Europejskiej – nie do pomyślenia… Pewnie jakaś dyrektywa KE zabrania istnienia grup psów powyżej pięciu sztuk. I dlatego przestałaś je widywać… :)

    A poważnie – ciekawa notka, nie znałem tego faktu z historii działalności Ceausescu. Podobne trochę do opowieści o Mao i wróblach.

  2. EliS:

    A tej historii o Mao nie słyszałam. Przytoczyłbyś? :)

  3. gerard:

    to niesamowite i zarazem przerażające… brak mi słów normalnie…
    a powiedz mi – tzn., że cyganie jako osoby wyznaczone do prac porządkowych są traktowani jako osoby z tzw. drugiej kategorii?

  4. EliS:

    No tak… Oni są obcy cały czas… I sami tacy chcą pozostać. Nie rejestrują się w urzędach, do szkół nie chodzą. Żyją w swoich własnych enklawach…

  5. gerard:

    z jednej strony mnie to nie dziwi, bo chcą zachować w jakiś sposób odrębność ale z drugiej jest to jednak dziwne, nie od dzisiaj wiemy przecież, że cyganie to Rumunia, Czechy no i też Słowacja, wsiąknęli w te kraje ale w tych swoich enklawach to oni daleko nie zajdą, cofają się, stając się przez to narodowym marginesem, osobami drugiej kategorii, sami sobie to wybrali – trochę bez sensu

  6. Shawman:

    To dość znany element działalności Mao Tse-Tunga… Po kolektywizacji w Chinach wszystko zaczęło działać gorzej, niż wcześniej, więc trzeba było znaleźć winnego. Poza zachodnimi konspiratorami Mao obciążył winą wróble, które miały wyjadać ziarno. Nakazał wybicie wszystkich wróbli w Chinach Ludowych – co też czyniono, wszystkimi sposobami. M.in. stosowano okrutną metodę polegającą na przepłaszaniu ptaków tak długo, aż padły z wyczerpania. Truto je też i strzelano do nich. Rzeczywiście, udało się znaczną część wybić… A następnego roku Chiny dotknęła niespotykana do tej pory plaga szkodników, które wcześniej były trzebione właśnie przez wróble i inne ptaki. Klęska była ogromna…

  7. gerard:

    no ta historia o Mao i wróblach też mnie zaskoczyła

  8. dominika:

    Niestety prawda jest dalej szokująca, jestem teraz w Bukareszcie i na szczęście jutro wyjeżdżam z tego okropnego kraju. Jechaliśmy z mężem od strony Węgier do Arradu i tam zobaczyłam strasznie chude dwa psy. Miałam nadzieję, że to wyjątek. Następnego dnia ruszaliśmy do Bukaresztu i tutaj widok psów przeraził mnie totalnie. Chude, zranione, wyczerpane, wiele padło przy drodze, małe szczeniaki przy bardzo ruchliwej drodze, pojedyncze osobniki wyczerpane – dwa padły niemalże na moich oczach. Sama mam psa i ten widok w kraju należącym do UE pozbawił mnie wszelkich przyjemności zwiedzania tego kraju. Ludzie śmiali się na stacji benzynowej, gdy karmiłam bezdomną sunie podobną do Yorka. Ich zachowanie mnie zaskoczyło, obojętność i brak jakichkolwiek działań rządu jest dla mnie nienormalne. Jedziemy dalej do Bułgarii, ale szczerze powiedziawszy nie jestem już tak ciekawa tej części Europy. Z utęsknieniem czekam na przyszłoroczny urlop w Danii.

  9. fan:

    zaden rumun i cygan nie dostanie zlamanego grosza o demnie.uwielbiam psy i niedam mordowac.niech lenie wezma sie do roboty.wstyd,kraj bez serca

  10. ja:

    Za tydzień jade poszlajać się po górach Rumuńskich z psem… i coraz bardziej zastanawiam się nad zostawieniem psa w domu….

  11. kat:

    Ja wczoraj wrocilam z Rumunii, przejechalam rowniez przez Bulgarie a z oczu kapaly lzy jak grochy patrzac na biedne, glodne, zranione zwierzeta, na ich martwe ciala na drodze, nieraz obdarte ze skory. Nie zal mi juz ludzi w tych krajach, bo tych co pozwalaja na taka krzywde zwierzat nie mozna nazwac ludzmi…Tak bardzo chcialabym cos zrobic, zaczac dzialac a czuje sie jakby zwiazano mi rece..Czy naprawde mozna byc az tak nieczulym, czy bieda moze zrobic z czlowieka potwora?

  12. Anna-Maria:

    Dziś wróciłam z Bułgarii…..przejeżdżałam przez Rumunię…
    Boże, co za straszny widok!!!!
    Mnóstwo wygłodzonych, wystraszonych i rozjechanych przez samochody psów.
    Kilka z nich, udało mi się dokarmić.
    Ich widok popsuł mi cały urlop. Ciągle o nich myślałam.
    Jak panstwo może pozwalać na cos tak okrutnego???
    Ciągle myślę, w jaki sposób można im pomóc.
    Ludzie! Proszę! Jeśli możecie-rzućcie im cokolwiek do jedzenia.
    Ale czy to coś pomoże?

  13. EliS:

    Coz, nie wiem co odpowiedziec. Ale wydaje mi sie, ze rzad, ktory ludziom pomoc nie potrafi, na pewno nie bedzie sie na psach skupial. Bo po prostu sa w Rumunii wazniejsze sprawy niz ta.
    Pozdrawiam Was cieplo i mam nadzieje, ze mimo wszystko do Kraju Drakuli sie nie zraziliscie :)

  14. kat:

    Ja tez dokarmiałam gdzie tylko mogłam, nienawidze Rumunów i ich kraju!Ludzie, którzy głodza i maltretuja zwierzeta to juz nie ludzie a potwory. Oni nie widza nic złego w tym ze te wygłodniałe i schorowane psy zebraja o cokolwiek do jedzenia…
    chce zrobic coś dla tych zwierzat, nie zasluzyly na tak ciezki los, od roku podpisuje petycje, ale chcę zrobic wiecej.Jak ktoś ma jakis pomysł co, piszcie!
    Może uda nam sie wspolnie odmienić los tych psiaków, które za kawałek starej kanapki z wdzięcznościa wpatrują sie w nasze oczy!

  15. kajko17:

    dalej jest ich tysiace nawet wokolo bukaresztu 4 lata temu w drodze przez ruminie nie widzialem nic dziwniejszego niz w polsce w te wakacje bylem zaszokowany ich iloscia i natarczywoscia w niektorych miejscach.

  16. kakak:

    One nie sa natarczywe, sa po prostu glodne. I to my, ludzie, jestesmy im winni pomoc i szacunek.

  17. smutna:

    straszne , odechciało mi się tam jechać :(

  18. kat:

    Tez wolalabym tego wszystkiego nie widziec, nigdy wiecej nie jechac do Rumunii czy Bulagarii (to samo dzieje sie na ulicach np Sofii), ale odwracajac glowe pogarszamy sytuacje, trzeba reagowac zeby pomoc.
    Nie jest to przyjemny widok, ale jak pomozemy nie patrzac?

  19. kubbbba:

    09.2011 jestem pierwszy raz w Bukareszcie i niestety… tych psów jest mnóstwo. Nie spotkałem się z agresją z ich strony- są wystraszone, ale aż proszą sięo odrobinę uczucia…i wody.

Zostaw komentarz