Granatowo na Facebooku
Motto
"Każde miejsce na Ziemi ma swoją własną historię, jednak musisz słuchać uważnie by ją usłyszeć i dodać kroplę miłości, by ją zrozumieć."
Nicolae IorgaNajnowsze komentarze
- paulii on Vamos a la playa!
- kubbbba on Bezpańskie psy w Rumunii
- kat on Bezpańskie psy w Rumunii
- smutna on Bezpańskie psy w Rumunii
- kakak on Bezpańskie psy w Rumunii
-
Ostatnie posty
Twoja Podróż
Kategorie
Mapy
Tagi
Ameryka Południowa biertan blogi chmiel codzienność drakula Dwa Brzegi Ekwador etyka podróżnika festiwal filozofia Galicja Hiszpania humor hunedoara Kijów kompleksy kościoły warowne kryjówka lublin Lwów marzenia metro miłość Myszol piwo pociągi poienari polityka potrawy regionalne pożegnanie relacje z wypraw Rumunia San Marino tajlandia transport Ukraina unesco uzależnienia Warszawa wiatr wolność wyjazdy Włochy zamki chłopskieKalendarz
February 2012 M T W T F S S « Aug 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Archiwum
- August 2011
- May 2011
- April 2011
- March 2011
- February 2011
- January 2011
- December 2010
- October 2010
- July 2010
- May 2010
- April 2010
- February 2010
- October 2009
- September 2009
- August 2009
- July 2009
- June 2009
- May 2009
- April 2009
- March 2009
- February 2009
- January 2009
- December 2008
- November 2008
- October 2008
- September 2008
- August 2008
- July 2008
- December 2007
- November 2007
Meta
Serwery i domeny
- Hosting www zapewnia BOOST
Są prawdziwą “wizytówką” Rumunii. Jeśli ktoś nie jest na ich widok przygotowany, to potrafią bardzo zaszokować. Są wychudzone, mają ropiejące rany, chodzą zgarbione, z opuszczonym łbem. A oprócz strachu w oczach mają wielką bezgłośną prośbę o cokolwiek do jedzenia. Tym spojrzeniem proszą tak niesamowicie, że często się zdarza, iż ktoś kawałek kanapki rzuci psu, a nie dziecku, które tuż obok żebrze…
23 Jun 2009 o 23:41
Bezpańskie psy w Unii Europejskiej – nie do pomyślenia… Pewnie jakaś dyrektywa KE zabrania istnienia grup psów powyżej pięciu sztuk. I dlatego przestałaś je widywać…
A poważnie – ciekawa notka, nie znałem tego faktu z historii działalności Ceausescu. Podobne trochę do opowieści o Mao i wróblach.
24 Jun 2009 o 8:00
A tej historii o Mao nie słyszałam. Przytoczyłbyś?
25 Jun 2009 o 20:21
to niesamowite i zarazem przerażające… brak mi słów normalnie…
a powiedz mi – tzn., że cyganie jako osoby wyznaczone do prac porządkowych są traktowani jako osoby z tzw. drugiej kategorii?
25 Jun 2009 o 20:48
No tak… Oni są obcy cały czas… I sami tacy chcą pozostać. Nie rejestrują się w urzędach, do szkół nie chodzą. Żyją w swoich własnych enklawach…
25 Jun 2009 o 22:13
z jednej strony mnie to nie dziwi, bo chcą zachować w jakiś sposób odrębność ale z drugiej jest to jednak dziwne, nie od dzisiaj wiemy przecież, że cyganie to Rumunia, Czechy no i też Słowacja, wsiąknęli w te kraje ale w tych swoich enklawach to oni daleko nie zajdą, cofają się, stając się przez to narodowym marginesem, osobami drugiej kategorii, sami sobie to wybrali – trochę bez sensu
28 Jun 2009 o 13:14
To dość znany element działalności Mao Tse-Tunga… Po kolektywizacji w Chinach wszystko zaczęło działać gorzej, niż wcześniej, więc trzeba było znaleźć winnego. Poza zachodnimi konspiratorami Mao obciążył winą wróble, które miały wyjadać ziarno. Nakazał wybicie wszystkich wróbli w Chinach Ludowych – co też czyniono, wszystkimi sposobami. M.in. stosowano okrutną metodę polegającą na przepłaszaniu ptaków tak długo, aż padły z wyczerpania. Truto je też i strzelano do nich. Rzeczywiście, udało się znaczną część wybić… A następnego roku Chiny dotknęła niespotykana do tej pory plaga szkodników, które wcześniej były trzebione właśnie przez wróble i inne ptaki. Klęska była ogromna…
29 Jun 2009 o 23:29
no ta historia o Mao i wróblach też mnie zaskoczyła
7 Aug 2009 o 15:36
Niestety prawda jest dalej szokująca, jestem teraz w Bukareszcie i na szczęście jutro wyjeżdżam z tego okropnego kraju. Jechaliśmy z mężem od strony Węgier do Arradu i tam zobaczyłam strasznie chude dwa psy. Miałam nadzieję, że to wyjątek. Następnego dnia ruszaliśmy do Bukaresztu i tutaj widok psów przeraził mnie totalnie. Chude, zranione, wyczerpane, wiele padło przy drodze, małe szczeniaki przy bardzo ruchliwej drodze, pojedyncze osobniki wyczerpane – dwa padły niemalże na moich oczach. Sama mam psa i ten widok w kraju należącym do UE pozbawił mnie wszelkich przyjemności zwiedzania tego kraju. Ludzie śmiali się na stacji benzynowej, gdy karmiłam bezdomną sunie podobną do Yorka. Ich zachowanie mnie zaskoczyło, obojętność i brak jakichkolwiek działań rządu jest dla mnie nienormalne. Jedziemy dalej do Bułgarii, ale szczerze powiedziawszy nie jestem już tak ciekawa tej części Europy. Z utęsknieniem czekam na przyszłoroczny urlop w Danii.
1 Jun 2010 o 23:01
zaden rumun i cygan nie dostanie zlamanego grosza o demnie.uwielbiam psy i niedam mordowac.niech lenie wezma sie do roboty.wstyd,kraj bez serca
7 Sep 2010 o 9:30
Za tydzień jade poszlajać się po górach Rumuńskich z psem… i coraz bardziej zastanawiam się nad zostawieniem psa w domu….
29 Sep 2010 o 15:31
Ja wczoraj wrocilam z Rumunii, przejechalam rowniez przez Bulgarie a z oczu kapaly lzy jak grochy patrzac na biedne, glodne, zranione zwierzeta, na ich martwe ciala na drodze, nieraz obdarte ze skory. Nie zal mi juz ludzi w tych krajach, bo tych co pozwalaja na taka krzywde zwierzat nie mozna nazwac ludzmi…Tak bardzo chcialabym cos zrobic, zaczac dzialac a czuje sie jakby zwiazano mi rece..Czy naprawde mozna byc az tak nieczulym, czy bieda moze zrobic z czlowieka potwora?
4 Aug 2011 o 2:47
Dziś wróciłam z Bułgarii…..przejeżdżałam przez Rumunię…
Boże, co za straszny widok!!!!
Mnóstwo wygłodzonych, wystraszonych i rozjechanych przez samochody psów.
Kilka z nich, udało mi się dokarmić.
Ich widok popsuł mi cały urlop. Ciągle o nich myślałam.
Jak panstwo może pozwalać na cos tak okrutnego???
Ciągle myślę, w jaki sposób można im pomóc.
Ludzie! Proszę! Jeśli możecie-rzućcie im cokolwiek do jedzenia.
Ale czy to coś pomoże?
4 Aug 2011 o 11:41
Coz, nie wiem co odpowiedziec. Ale wydaje mi sie, ze rzad, ktory ludziom pomoc nie potrafi, na pewno nie bedzie sie na psach skupial. Bo po prostu sa w Rumunii wazniejsze sprawy niz ta.
Pozdrawiam Was cieplo i mam nadzieje, ze mimo wszystko do Kraju Drakuli sie nie zraziliscie
4 Aug 2011 o 13:18
Ja tez dokarmiałam gdzie tylko mogłam, nienawidze Rumunów i ich kraju!Ludzie, którzy głodza i maltretuja zwierzeta to juz nie ludzie a potwory. Oni nie widza nic złego w tym ze te wygłodniałe i schorowane psy zebraja o cokolwiek do jedzenia…
chce zrobic coś dla tych zwierzat, nie zasluzyly na tak ciezki los, od roku podpisuje petycje, ale chcę zrobic wiecej.Jak ktoś ma jakis pomysł co, piszcie!
Może uda nam sie wspolnie odmienić los tych psiaków, które za kawałek starej kanapki z wdzięcznościa wpatrują sie w nasze oczy!
19 Aug 2011 o 14:17
dalej jest ich tysiace nawet wokolo bukaresztu 4 lata temu w drodze przez ruminie nie widzialem nic dziwniejszego niz w polsce w te wakacje bylem zaszokowany ich iloscia i natarczywoscia w niektorych miejscach.
22 Aug 2011 o 19:27
One nie sa natarczywe, sa po prostu glodne. I to my, ludzie, jestesmy im winni pomoc i szacunek.
23 Aug 2011 o 13:44
straszne , odechciało mi się tam jechać
24 Aug 2011 o 14:59
Tez wolalabym tego wszystkiego nie widziec, nigdy wiecej nie jechac do Rumunii czy Bulagarii (to samo dzieje sie na ulicach np Sofii), ale odwracajac glowe pogarszamy sytuacje, trzeba reagowac zeby pomoc.
Nie jest to przyjemny widok, ale jak pomozemy nie patrzac?
15 Sep 2011 o 14:10
09.2011 jestem pierwszy raz w Bukareszcie i niestety… tych psów jest mnóstwo. Nie spotkałem się z agresją z ich strony- są wystraszone, ale aż proszą sięo odrobinę uczucia…i wody.