July

2

O spełnianiu marzeń

Odkąd Gerard opublikował swojego posta o różnicach między marzeniami a planami temat ten co jakiś czas wraca do moich przemyśleń. Czy faktycznie z chwilą kiedy zaczynamy realizować marzenia stają się one planami? A tym samym nie można w żaden sposób marzeń spełnić? Nie do końca się z tym zgadzam :)

W głowie mi siedzi to, co kiedyś pisałam o moich Rumuńskich Marzeniach, o miejscach, które chciałabym tam jeszcze zobaczyć. Co tu ukrywać, prawie wszystkie je objechałam i to z nawiązką. Ale więcej w tym było przypadku niż mojej celowej działalności, więc zdecydowanie się one spełniały, niż ja je realizowałam.

Jedyne co musiałam zrobić to przyjąć zlecenia, a potem już tylko się do nich przygotować. I tak to poleciało.

Tak więc Delta Dunaju. Niezwykły rezerwat przyrody pełen ptactwa i kwiatów wodnych. Od kormoranów dosłownie opędzić się nie da :) Gdzie okiem nie spojrzeć tam stają sobie na wodzie i polują na mało uważne ryby. Rejs Deltą zaczęliśmy w miejscowości Tulcza, płynęliśmy kawałek Świętym Jerzym, po czym kanałami na północ do Kilii i nią wróciliśmy do Tulczy. Całość rejsu trwała cztery godziny. Te nazwy, które wymieniam to główne ramiona Dunaju. Właśnie w Tulczy się on rozgałęzia na Kilię, Sulinę i Świętego Jerzego. Przy granicy z Ukrainą płynie Kilia, która jest najszerszym z ramion w Delcie. Oczywiście odnogi te połączone są ze sobą wieloma kanałami, tworzą szereg jezior. Bajkowe miejsce dla miłośników ptactwa. Przykładowo jest to jedyne miejsce w Europie, gdzie spotkać można pelikany. Nam się niestety nie udało na nie trafić.
histria
Na lunch na promie podano rybkę :)

Przy okazji bycia na wschodzie kraju doświadczyłam jeszcze dwóch rzeczy, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. Między innymi ruiny Histrii – grackiego miasta założonego już w VII w p.n.e. Było to wtedy największe miasto po tej stronie Morza Czarnego. Potem zajęli je Rzymianie, ale zachowali architektoniczny Histrii. Czas oczywiście był nieubłagany i mimo iż po upadku Cesarstwa Rzymskiego miasto jeszcze kilkaset lat istniało, chyliło się stopniowo ku upadkowi. Obecnie jest powoli “rekonstruowane”, działa tam muzeum z eksponatami z wykopalisk. A spacer wśród ruin Histrii bardzo łatwo pozwala przenieść się myślami do pierwszych wieków naszej ery :)

Kolejna rzecz na wschodzie, ale trochę bardziej w głębi kraju, a mianowicie w Karpatach Wschodnich to niesamowite Wulkany Błotne. Tereny Rumunii są terenami roponośnymi. Ropie towarzyszą przeróżne gazy, jakie dokładnie – nie mam pojęcia :) Ważne, że te akurat są ciepłe i podgrzewają swoją obecnością ziemię, która dzięki temu ma postać błota. Błota ciepłego i słonego zarazem. Nagromadzone gazy próbują uwolnić się na powierzchnię wyrzucając przy okazji tę błotną lawę, a ona przy kontakcie z powietrzem powali zasycha. Tworzą się w ten sposób rodzaje stożków wulkanicznych, a których środka czasem powali, a czasem gwałtownie wypluwane jest błoto. Ono też zasycha podnosząc odrobinę stożek wulkanu. W taki to sposób niektóre z wulkanów mają nawet do metra wysokości.

Rumunia jest jedynym krajem w Europie, gdzie wulkany błotne występują. Właściwie są jeszcze na Islandii, ale ona od kontynentu trochę oderwana jest… Trzecie miejsce gdzie spotkać je można to Wietnam. O czwartym nie słyszałam… I niech mi ktoś powie, że Rumunia nie jest wyjątkowa :)

O reszcie miejsc, kiedy indziej ;)

Pokrewne tematy


1 komentarz do “O spełnianiu marzeń”

  1. Gerard:

    witam
    o i właśnie wspomniane przez Ciebie wulkany błotne o których usłyszałem na pierwszym roku studiów sprawiły że Rumunią zacząłem się interesować, niesamowite to jest
    co do mojego posta – to chyba zależy od samego człowieka, charakteru, wychowania, tzw. drogi życiowej, doświadczeń i wielu innych czynników które kształtują to jak postrzegamy właśnie tę granicę pomiędzy marzeniami a planami, chociaż nie wiem sam…

Zostaw komentarz