September

13

Słodki zapach chmielu

Jest to jeden z symptomów zbliżającej się jesieni: zapach suszonego chmielu w powietrzu. Czuć go teraz niesamowicie intensywnie. Taki słodki w tej swojej goryczce. Wielokrotnie intensywniejszy niż w gotowym już piwie. No i jest to zapach, a nie smak goryczki.

Być może nieliczni tylko wiedzą, że Lubelszczyzna jest zagłębiem chmielowym. To właśnie tu na plantacjach z charakterystycznymi pionowymi palami rośnie chmiel – roślina, która daje chwile przyjemności niejednemu piwoszowi. Prawie jak bluszcz chmiel wije się po sznurkach w górę. Potem obrasta szyszkami. Szyszkami, które po ścięciu się suszy, szyszkami, których pełnię można poznać tą właśnie goryczką, którą czuć w powietrzu. Tak, to właśnie z tych szyszek powstaje najlepsze piwo w Polsce :)

Do trzeciego roku studiów nie piłam alkoholu. Miało to pewne podteksty światopoglądowe, ale mniejsza o to :) Potem stwierdziłam, że dość tych wygłupów i popróbowałam. Teraz ogólnie nie odmawiam, a ostatnio nawet usłyszałam, że mam mocną głowę. Co przy mojej wadze (aktualnie 42kg) wzbudza spore zdziwienie. A najchętniej po jakieś piwko sięgam z kolegami kierowcami po całym dniu jazdy. Kiedy wreszcie zakwateruję grupę w hotelu i kiedy mogę zdjęć firmowy identyfikator. Z tą porą mam jedno bardzo miłe wspomnienie…

Pierwsza noc tego wyjazdu: Medias, Rumunia. Po nieprzespanej nocy zmęczeni byliśmy okropnie… Jeszcze grupa taka… Ogólnie fajna, ale początki zawsze bywają trudne, gdy uczę ich siebie… W każdym razie zmęczeni, a tu okazuje się, że ktoś nie zwolnił jeszcze pokoju, więc na razie chłopaki nie mają swojego i muszą poczekać. No to ja z nimi, co by solidarność zespołu zachować :)

I podał mi piwo: FOX – opierdzieliłam! że niby co to mi podaje? jakieś wyprodukowane dla biedronki pewnie! nikt o tym nie słyszał! – speszył się bardzo… A ja zaczęłam szukać producenta. I nagle słońce rozbłysło, ptaki śpiewać zaczęły, pojawiła się łąka a na niej dziewczę słowiańskiej urody, które przesłało mi promienny uśmiech, odgarniając swój warkocz na plecy… A moim oczom ukazał się napis: Browary Lubelskie “Perła” SA.

Okrzyk radości jaki wydałam na pewno go zdezorientował, ale i podziałał łagodząco… Bo co może być lepszego w dalekiej Rumunii, po ciężkim dniu i nieprzespanej nocy, od piwa z lubelskich browarów. Chyba tylko Perła Chmielowa by mi większą radość sprawiła.

Bo jeżdżę, zwiedzam, ale lokalną patriotką jestem. I im więcej w życiu widziałam, tym bardziej doceniam mój mały kawałek świata, czyli Lublin i okolice. Bo trzeba mieć dokąd wracać, zwłaszcza po długiej podróży…

Tamten wieczór w Medias pamiętam, bo dał mi namiastkę tego, co kocham, dał mi namiastkę Lublina…

Pokrewne tematy


Komentarze (6) do “Słodki zapach chmielu”

  1. Shawman:

    Tak to plastycznie opisałaś, że pomimo zmęczenia zacząłem mieć ochotę na dobrą Perłę. :) No nic, może jakoś wytrzymam, a jutro, jak dobrze pójdzie, pojadę gdzieś powąchać ten chmiel jesienny, bo w Lublinie w tej chwili pachnie tylko deszczem.

  2. Edyta:

    Wiem o czym mówisz… dla mnie zapach chmielu to ewidentny koniec lata… ale ma swój urok, ja czekam na słotną jesień, pełną deszczu i spadających liści… i kiedy niebo płacze…

  3. Agnieszka:

    Doskonale znam zapach chmielu bo już od kilku dni mi pachnie – Zapraszam na Chmielaki – właśnie trwają :) )

  4. EliS:

    Gdyby nie Doda i Boysi w programie, to kto wie czy by mnie w Krasnymstawie teraz nie było :) ale aż taką fanką piwa nie jestem, żeby się tą muzyką katować. A zapach czuję wychodząc na balkon. Pozdrawiam!

  5. Paula:

    mmmmmm Polskie pifko (na francuskie mam uczulenie, serio), już za kilka dni sobie je wypiję:)

  6. Shawman:

    Nie dziwię się… Francuskie piwo? To tak jak nigeryjskie narty albo słowackie okręty wojenne. :D Francuskie wino – to co innego… ;)

Zostaw komentarz