Jest to jeden z symptomów zbliżającej się jesieni: zapach suszonego chmielu w powietrzu. Czuć go teraz niesamowicie intensywnie. Taki słodki w tej swojej goryczce. Wielokrotnie intensywniejszy niż w gotowym już piwie. No i jest to zapach, a nie smak goryczki.
Być może nieliczni tylko wiedzą, że Lubelszczyzna jest zagłębiem chmielowym. To właśnie tu na plantacjach z charakterystycznymi pionowymi palami rośnie chmiel – roślina, która daje chwile przyjemności niejednemu piwoszowi. Prawie jak bluszcz chmiel wije się po sznurkach w górę. Potem obrasta szyszkami. Szyszkami, które po ścięciu się suszy, szyszkami, których pełnię można poznać tą właśnie goryczką, którą czuć w powietrzu. Tak, to właśnie z tych szyszek powstaje najlepsze piwo w Polsce
Do trzeciego roku studiów nie piłam alkoholu. Miało to pewne podteksty światopoglądowe, ale mniejsza o to Potem stwierdziłam, że dość tych wygłupów i popróbowałam. Teraz ogólnie nie odmawiam, a ostatnio nawet usłyszałam, że mam mocną głowę. Co przy mojej wadze (aktualnie 42kg) wzbudza spore zdziwienie. A najchętniej po jakieś piwko sięgam z kolegami kierowcami po całym dniu jazdy. Kiedy wreszcie zakwateruję grupę w hotelu i kiedy mogę zdjęć firmowy identyfikator. Z tą porą mam jedno bardzo miłe wspomnienie…
Pierwsza noc tego wyjazdu: Medias, Rumunia. Po nieprzespanej nocy zmęczeni byliśmy okropnie… Jeszcze grupa taka… Ogólnie fajna, ale początki zawsze bywają trudne, gdy uczę ich siebie… W każdym razie zmęczeni, a tu okazuje się, że ktoś nie zwolnił jeszcze pokoju, więc na razie chłopaki nie mają swojego i muszą poczekać. No to ja z nimi, co by solidarność zespołu zachować
I podał mi piwo: FOX – opierdzieliłam! że niby co to mi podaje? jakieś wyprodukowane dla biedronki pewnie! nikt o tym nie słyszał! – speszył się bardzo… A ja zaczęłam szukać producenta. I nagle słońce rozbłysło, ptaki śpiewać zaczęły, pojawiła się łąka a na niej dziewczę słowiańskiej urody, które przesłało mi promienny uśmiech, odgarniając swój warkocz na plecy… A moim oczom ukazał się napis: Browary Lubelskie “Perła” SA.
Okrzyk radości jaki wydałam na pewno go zdezorientował, ale i podziałał łagodząco… Bo co może być lepszego w dalekiej Rumunii, po ciężkim dniu i nieprzespanej nocy, od piwa z lubelskich browarów. Chyba tylko Perła Chmielowa by mi większą radość sprawiła.
Bo jeżdżę, zwiedzam, ale lokalną patriotką jestem. I im więcej w życiu widziałam, tym bardziej doceniam mój mały kawałek świata, czyli Lublin i okolice. Bo trzeba mieć dokąd wracać, zwłaszcza po długiej podróży…
Tamten wieczór w Medias pamiętam, bo dał mi namiastkę tego, co kocham, dał mi namiastkę Lublina…
Tak to plastycznie opisałaś, że pomimo zmęczenia zacząłem mieć ochotę na dobrą Perłę. No nic, może jakoś wytrzymam, a jutro, jak dobrze pójdzie, pojadę gdzieś powąchać ten chmiel jesienny, bo w Lublinie w tej chwili pachnie tylko deszczem.
Wiem o czym mówisz… dla mnie zapach chmielu to ewidentny koniec lata… ale ma swój urok, ja czekam na słotną jesień, pełną deszczu i spadających liści… i kiedy niebo płacze…
Gdyby nie Doda i Boysi w programie, to kto wie czy by mnie w Krasnymstawie teraz nie było ale aż taką fanką piwa nie jestem, żeby się tą muzyką katować. A zapach czuję wychodząc na balkon. Pozdrawiam!
13 Sep 2008 o 11:49
Tak to plastycznie opisałaś, że pomimo zmęczenia zacząłem mieć ochotę na dobrą Perłę.
No nic, może jakoś wytrzymam, a jutro, jak dobrze pójdzie, pojadę gdzieś powąchać ten chmiel jesienny, bo w Lublinie w tej chwili pachnie tylko deszczem.
13 Sep 2008 o 11:49
Wiem o czym mówisz… dla mnie zapach chmielu to ewidentny koniec lata… ale ma swój urok, ja czekam na słotną jesień, pełną deszczu i spadających liści… i kiedy niebo płacze…
13 Sep 2008 o 11:50
Doskonale znam zapach chmielu bo już od kilku dni mi pachnie – Zapraszam na Chmielaki – właśnie trwają
)
13 Sep 2008 o 11:50
Gdyby nie Doda i Boysi w programie, to kto wie czy by mnie w Krasnymstawie teraz nie było
ale aż taką fanką piwa nie jestem, żeby się tą muzyką katować. A zapach czuję wychodząc na balkon. Pozdrawiam!
18 Sep 2008 o 11:51
mmmmmm Polskie pifko (na francuskie mam uczulenie, serio), już za kilka dni sobie je wypiję:)
18 Sep 2008 o 11:51
Nie dziwię się… Francuskie piwo? To tak jak nigeryjskie narty albo słowackie okręty wojenne.
Francuskie wino – to co innego…