W czasie oberwania chmury utknęliśmy z Marcinem na poczcie. Zaczęłam mu wymieniać miejsca, które w Rumunii chciałabym zobaczyć. Sprytnie odwrócił moją uwagę od tematu, który mnie non stop teraz zajmuje. Przynajmniej przez chwilę myślałam o czymś innym…
W sumie to nawet nie wiedziałam, że w tyle miejsc chciałabym tam pojechać. Bo w kraju znam tylko te miejsca, które obejmuje moja trasa – za każdym razem taka sama. A tu okazuje się, że wiem o kilku miejscach jeszcze
Po pierwsze średniowieczny zamek Hunedoara. Jest obok Deva, przez którą za każdym razem przejeżdżam. Tak blisko, bo około 15 minut od drogi głównej. Niestety nie ma czasu, aby w jego stronę zboczyć. Szkoda, bo na zdjęciach wygląda niezwykle.
Drugi to zamek Poienari. Prawdziwa siedziba Vlada Palownika wzniesiona na wysokiej skale. Tylko przejeżdżamy obok. A jak turyści pytają mnie, jak jest w środku, nie potrafię im na to odpowiedzieć. Dlatego bym chciała tam wejść i poczuć klimat tego piętnastowiecznego zamczyska.
Kolejne miejsce też jest związane z pierwowzorem Drakuli. Jest to monastyr na wyspie na jeziorze Snagov. Tak podobno pochowany jest Palownik. Czy aby na pewno? Tego nikt nie wie. Podobno w latach trzydziestych otworzono grobowiec. Znajdował się w nim książęcy pierścień Vlada i … szkielet konia. Legenda o nieumarłym odżyła. Grób ten i jezioro są w pobliżu Bukaresztu.
No a skoro o grobach mowa, to kolejną rzeczą na jaką mam chrapkę jest Wesoły Cmentarz w Sapanta. Wpisany jest na listę UNESCO, a wyjątkowość jego polega na zabawnych epitafiach i kolorowych obrazkach, którymi są dekorowane groby. Każdy zmarły ma na swój temat śmieszny wierszyk czy sportretowany jest w sposób wytykający najbardziej charakterystyczną rzecz dla danej osoby. Trzeba to zobaczyć.
A skoro mowa o liście UNESCO to i Deltę Dunaju biorę pod uwagę. W tamtych okolicach ani razu nie byłam. Trzeba będzie kiedyś
Kiedy? Nie wiem, ale na pewno… Bo strasznie mnie tam ciągnie. Wiem, że mogłabym trochę zapomnieć, bo tam nic mi się z nim nie kojarzy. A tutaj wszystko. Rumunia za to jest tylko moja, nigdy nie była wspólna… i nigdy już wspólna nie będzie. Dlatego tam ucieknę…