Chyba nawet nie znajac hiszpanskiego, wiecie co to znaczy
Bo dzieki klasycznej juz piosence, zdanie to jest dosc mocno zakorzenione w naszych glowach. I w czasie kiedy dla Polakow, jest to tylko cytat z hiszpanskiej piosenki, dla Hiszpanow jest to sens zycia, a wlasciwie wakacji. Bo nie ma lata bez plazy!
Kategorie: Hiszpania
Jak je pierwszy raz “w akcji” widziałam bardzo różne emocje mną targały. Z jednej strony zachwyt i podziw dla tej kadzielnicy, z drugiej odrobina strachu: “a jak się urwie????”, a z trzeciej oburzenie, że za ten “spektakl” trzeba zapłacić i że nie każdy pielgrzymujący do Santiago ma okazję zobaczyć Botafumeiro. A zobaczyć je na prawdę warto.
Wydawać by się mogło, że Wielkanoc to Wielka Niedziela i Lany Poniedziałek. Czasem ewentualnie nabożeństwa w Wielki Czwartek, Piątek czy Sobotę, no ale te nie tak znaczące, nie tak świętowane… W Hiszpanii za to na odwrót, duże znaczenie przykłada się do Wielkiego Tygodnia (Semana Santa), w niedzielę… leczy się kaca, a w poniedziałek już idzie do pracy (dobra, to zależnie, w którym regionie Hiszpanii, w Galicji święta nie ma).
Czyli omlet po hiszpańsku
Hiszpanie lubią się przebierać. Właściwie to każda okazja jest dla nich dobra, żeby choć przez chwilę wcielić się w rolę kogoś innego. I z chęcią dają się wtedy ponieść fantazji. Nie przy każdej sposobności oczywiście wyobraźnia może poszaleć. Bo taki festiwal średniowieczny powiedzmy, że ogranicza zakres przebrań.
Zastanawialiście się kiedyś jakim był świat dawno dawno temu? Ale tak na prawdę dawno, zanim jeszcze ludzie podporządkowali sobie metal, kiedy wszystko robili z drewna i kamienia?
Pewnie czytając tytuł zapytacie co to wolfram?
W Hiszpanii znacznie większą wagę niż do choinki przywiązuje się do szopek Betlejemskich. A właściwie do całego Betlejem, tu nazywanego po prostu Belen. Bo oprócz samej w sobie szopki jako stajenki ze zwierzętami, żłóbkiem, siankiem, dzieciątkiem i rodziną z niezwykłymi szczegółami przedstawia się całe miasto otaczające szopkę. I najczęściej miasto to z Betlejem ma tylko wspólną nazwę (i stajenkę oczywiście), do złudzenia zaś przypomina miasto, w którym się znajduje. Bo przecież znacznie bardziej niż zawody wykonywane gdzieś tam daleko, przemawiają figurki wykonujące zawody takie jak mieszkańcy danego miasta. Dlatego to właśnie wśród figurek w Belen znaleźć można rybaków łowiących ryby, drwali, rolników, kupców. Ale jest w nich też miejsce na postacie typowo miejscowe, jak choćby Olentzero w Kraju Basków.
Tak dużo jest do napisania, że aż nie wiadomo od czego zacząć, co ważniejsze, ciekawsze, a o czym lepiej nie wspomnieć… Kłębią się myśli… Jak w Reus siedziałam i popijałam clarę limon zrobiłam sobie listę tematów, które o Santiago i Galicji planuję podjąć. Lista gdzieś leży. A ja mogłabym ją teraz jeszcze o tematy z dwóch ostatnich rumuńsko-bułgarskich tygodni powiększyć. Oj, namnożyło się wrażeń. Byłam w miejscach, w których dawno chciałam być, a które leżą poza moją standardową trasą – to się trasę zmieniło 