Najwyższa pora opisać wypad na Ukrainę. Postaram się ująć to jak najbardziej praktycznie, choć nie wiem na ile to mi się uda. Bo ja to lepsza w opowiadaniu bajek i snuciu historii jestem. A nie takich suchych relacjach byliśmy tu, zrobiliśmy to. W tym zawsze A. był lepszy. Dlatego uzupełnialiśmy się na Los Wiaheros: on praktycznie, ja – refleksyjnie. Teraz przyszła pora na moją próbę praktycznej relacji. Hmmm… zaczynam
Do Lwowa z przesiadkami dojechaliśmy. Najpierw ja do Lublina, potem do Zamościa – tam się spotkaliśmy z Kubą i przy okazji poznaliśmy (trochę miałam obiekcji co do jechania z kimś kogo nie znam, ale w sumie wyszło spoko). Z Zamościa pojechaliśmy do Tomaszowa Lubelskiego, potem do Rawy Ruskiej (już Ukraina) i z niej do Lwowa. Wyszło mi 10zł taniej niż jakby bezpośrednio z Lublina jechać
Potem dworzec kolejowy i pociąg nocny do Kijowa.
Czytaj dalej »
Kategorie: Ukraina
