Zabrałam tym razem turystów do Hunedoara. Pomyślałam sobie, że jak te 30 km więcej zrobię, to biuro nie zubożeje. A ja dzięki temu zrealizuję jeden punktów, które opisałam w poście o rumuńskich marzeniach: zamek Hunedoara. No, powiedzmy, że w połowie go zrealizowałam, bo do środka zamku nie wchodziliśmy. Ale i tak bardzo się z tego cieszę – zamek jest faktycznie prześliczny. Już się doczekać nie mogę, jak znajdę czas, żeby samej do Rumunii się wybrać
Czytaj dalej »
Kategorie: Rumunia

