Do Lwowa dojechaliśmy nad ranem. Przespacerowaliśmy się do centrum, znaleźliśmy kwaterę na noc, przespaliśmy się odrobinę i poszliśmy szukać kafejki internetowej, żeby oczyścić kartę pamięci aparatu z nadmiaru zdjęć. Jak się okazało ni było to takie proste, gdyż po pierwsze przewodnik wskazywał nieistniejące już kafejki, a po drugie nawet jeśli takowe istniały, to nie posiadały w swoim sprzęcie czytnika kart… A deszcz padał coraz bardziej…
Z tego powodu Kuba wpadł na genialny w swej prostocie pomysł odwiedzenia jego znajomego studenta medycyny we lwowskim akademiku. Zapowiedzieliśmy się Homerowi i zaczęliśmy szukać owego akademika (spróbujcie sobie wyobrazić, że trasę w jakieś miejsce próbuje odtworzyć ktoś, kto ową trasą szedł raz, w dodatku prowadzony przez mieszkańców danego miejsca i w stanie wyraźnie wskazującym na spożycie)…
Po kolejnym kółku odebrałam Kubie mapę i upewniwszy się co do nazwy poszukiwanej przez nas ulicy namierzyłam ją
W międzyczasie znaleźliśmy kafejkę, gdzie zgraliśmy zdjęcia (tam też napisałam posta na bloga), zjedliśmy obiad i poszliśmy na umówione spotkanie.
Koncepcja na wieczór była prosta: KRYJÓWKA
Jest to knajpa, do której wejść mogą podobno tylko nieliczni. Owiana prawie legendą i pożądana przez wielu. Gdzieś w centrum, ale na żadnej mapie nie zaznaczona, żadnym szyldem nie opatrzona. Gdy zapuka się do drzwi, otwiera je umundurowany strażnik i pyta o hasło. Nowi, nawet jak je znają czekają na górze na możliwość zejścia do piwnic. Nam od razu regał odsunięty został i ukazały się za nim schody… Zeszliśmy do Kryjówki.
Dziwna knajpa. Miejsce, w którym młodzież ukraińska bawi się w bojowników z lat pięćdziesiątych i UPA. Piszę “bawi się”, bo tak mi to wyglądało. Łuski od nabojów porozsypywane na podłodze, karabiny, którymi można sobie pomachać, szkice jakiś bunkrów rozwieszone na ścianach i toasty typu: “Wolna Ukraina! Hej!” – mniej więcej tak to wszystko tam wyglądało. I, nie będę ukrywać, budziło moje zdumienie. Zapytałam Homera ile w tym wszystkim jest prawdy, a ile zabawy i na ile żyją tym,wszystkim, a na ile po prostu parodiują swoich ojców, zamieniając ich ideały w farmę spędzania wolnego czasu. Stwierdził, że to nie zabawa iże tacy są na co dzień, a tu przynajmniej mogą bezpiecznie pokazywać swoje poglądy. Mam szczerą nadzieję, że to prawda.

Jak już gdzieś napisałam (wiem gdzie, ale nie powiem):
Grzeczne dziewczynki bawią się lalkami. Ja wolę trochę inne zabawki ![]()
Kryjówka, Lwów, 4.X.2008

15 Oct 2008 o 21:54
o to ciekawe… też bym chętnie do tej kryjówki wszedł, ciekawi ludzie tam bywają… pozdrawiam
15 Oct 2008 o 21:54
Ja już wiem do kogo dzwonić, żeby tam wejść
Ciekawa jestem czy w Polsce są tego typu “klimatyczne” miejsca?
16 Oct 2008 o 21:54
Są, ul. Przechodnia 4, wejście od ul. Koziej
16 Oct 2008 o 21:58
Dwa zrodla na temat tej knajpy
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25695&w=72710250&v=2&s=0
http://na-kresach.blogspot.com/2007/10/kryjwka-znowu-o-upa.html
15 Jul 2010 o 12:26
A ja dokładnie tydzień temu zawitałem po raz pierwszy na Ukraine.
Oczywiście puknt pierwszego zaczepienia był we Lwowie własnie, pociąg do Kijowa mieliśmy po 23 więc musieliśmy przeczekać ten czas gdzieś. Moja dziewczyna studiuje Ukrainoznastwo i była już nie raz na Ukrainie, ona to zaprowadziła mnie do Kryjówki. Musze wam wszystkim przyznać, niesamowite miejsce. Wchodzisz a tu otwiera Ci gość w stroju partyzanckim i znacząco spoglada na Cię. Musisz zakrzyknąć “Slava Ukraini” by w ogóle wdał się z Tobą w jakąkolwiek rozmowe. My obładowani przez plecaki dziwni wyglądający i tak zostalismy wpuszczeni gdy zapytani skąd to przyjeżdzamy, odpowiedzieliśmy iż “przed Moskalem uciekamy” i straznicy szczęśliwi od razu drzwi w pełni uchylili a nawet tajne zejscie do kryjówki na dół przed nami od razu otwarli. Miejsce niesamowite, Klimatyczne i pełne wspanialych ludzi którym zalezy na swym kraju. Tam slychac tylko Ukraiński, nie tak jak w Kijowie Rosyjski. Tam się czuje że jest się na Ukrainie, mimo iż również czuć ten niesamowity klimat Galicyjski. Piwo tanie jak na Polski standard w tego typu miejsca (choć Kryjówke trudno do jakiegokolwiek porównywać) 7-12 Hrywien(nasze 3,5-6 Złotych), pierogi (uwielbiam te pierogi w Kryjówce) za 5 złotych pierogi którymi się najesz do syta, a i smaczne nieslychanie gdy domowej roboty.
Wspaniale miejsce gdzie zachaczyć przyjdzie mi za każdym razem gdy tylko we Lwowie choćby i na pare godzin przesiedzieć mi będzie.
20 Jul 2010 o 13:19
Witam! polecam kryjówkę wczoraj właśnie na tym Pubie skończyłem weekendowy wyjazd do lwowa ze znajomymi.
Odlot nie z tej ziemi… począwszy od serwowanego jedzenie (np. 0,5m kiełbasy:)) i picia (picie z metalowych garnuszków:))skończywszy na niepowtarzalnym klimacie (gaszenie światła i szukanie moskali przez megafon i świecenie latarkami po oczach:)).
Jezeli ktoś szuka takiego klimatu to spotka go juz prz wejsciu do “Kryjówki”:) Reasumując OSTRO
Pozdrawiam
11 Oct 2010 o 18:42
Byłem tam przypadkowo, klimaty niby fajne ale tak naprawdę to nie wiecie o co w tym wszystkim chodzi do nikogo nie dociera co to UPA przecież ci ludzie wykrzykują śmierć lachom ruskom i żydom jak wiadomo lach to polak. OEN-UPA to przecież mordercy około 400 tyś . Polaków na kresach szczególnie na Wołyńiu i Podolu ,śmieją się nam w twarz w karcie dań znalazłem danie pod tytułem śmierć lachom .Dla UPA Polacy byli okupantami więc czeba było wymordować ludność cywilną pochodzenia polskiego dzieci i kobiety nikomu winne i mają tom wolną Ukrainę ale wszystko to przecież marketing dobry pomysł który przyciągnie młodych ukrainców do tej knajpy ale powinniśmy pamiętać o naszej historii i zastanowić się chwile zanim wejdziemy do kryjówki czy naprawdę warto tam iść ?
11 Oct 2010 o 18:47
Ludzie oszaleliście to knajpa UPA, gdzie sałwi się zbrodniarzy, może wejdziecie do knajpy gdzie Ssmani obsługujA. upa WYMORDOWAŁO 500 TYS poLAKÓW I SA NADAL dumni z tego. W tej knajpie gdzie neistety byłem jak zaczałem po polsku gadac to skini sie patrzyli krzywo na mnie bo UPA Polaków nie nawidzi, to nei ejst dobre miejsce dla nas, szanujmy siebie i pamięć pomrodowanych. Ci faszyści smieja sie z nas
12 Feb 2011 o 17:12
Myślę, że warto odwiedzać to miejsce i zostawiać tam swoje pieniądze. Warto tym bardziej, że dla dodania kolorytu przed wejściem do środka w dobrym stylu jest rzucić hasło “Bij Żyda, Lacha i Moskala”. Winszuję wszystkim instynktu samozachowawczego i szacunku dla naszych przodków.
13 May 2011 o 18:25
tak to jest jak się kobiety pakują nie w swoje sprawy.