Kilka slow na szybko Bez polskich znakow, bo tutaj takie cuda nie wystepuja
Kijow to za duze miasto, aby je w trzy dni zobaczyc. Piekne i zaskakujace na kazdym kroku. Nie jest tak pedzace jak Warszawa, mimo, ze to stolica. Duzo parkow i punktow widokowych. Dniepr robi bardzo przytulne wrazenie. A zdobienia kamienic… Ech, kto mnie zna, ten wie jaka wage do tego przykladam Sliczne niektore. No i ten monumentalizm… Ogromne.
Metro tez robi wrazenie. Podobno wybudowane zostalo takie glebokie, zeby na wypeden ewentualnej wojny moglo sluzyc jako bunkry. Bardzo dlugo trzeba w dol zjezdzac, aby na stacje dojechac.
Pociagi. Fajna sprawa z tymi miejscami do spania w pociagach. Dzieki temu mozna choc troche sprobowac w nocy odpoczac. Nie to co u nas… Jak sobie pomysle o nocnych przejazdach do Swinoujscia czy do Wroclawia, to az mnie ciarki przechodza…
No, a teraz juz we Lwowie jestesmy i wlasnie odkrylam, ze jutro odbyc sie na lwowska wersja naszego lubelskiego Jarmarku Jagiellonskiego. Taka niespodzianka I w dodatku polaczona z Festiwalem Piwa. Hmmm
To tyle na szybko. Kiedys jeszcze wiecej opisze. Zmykam na pizze
Oj tak, wrażeń mnóstwo. O większości i tak tu nie napiszę
A tak na serio, to masz Gerard rację – o to mi właśnie chodziło, żeby pozbyć się tego marazmu dnia codziennego. I niewątpliwie się udało. A te produkty ukraińskie…
Zobaczcie jeszcze Zołote Wrota, Matkę-Ukrainkę (znacie historię z jej wysokością?), cerkiew Michaiwską i socrealistyczny Dom Ludowy – jeżeli zdążycie. Pozdrawiam i liczę na ciekawe opowieści.
Złote Wrota i Matka Ukraina zaliczone (jakkolwiek głupio to brzmi ). Ale tych dwóch pozostałych rzeczy nie daliśmy już rady – poza tym już z Kijowa wyjechaliśmy
A o historii wysokości Matki Ojczyzny chętnie przeczytam, bo olbrzymia jest.
Zostaw komentarz
Granatowo na Facebooku
Motto
"Każde miejsce na Ziemi ma swoją własną historię, jednak musisz słuchać uważnie by ją usłyszeć i dodać kroplę miłości, by ją zrozumieć."
4 Oct 2008 o 23:21
No to, kiedy pierwsza wycieczka do Lwowa pilotowana…
znając Ciebie to będziesz teraz kursować między Rumunią a Ukrainą… wracaj już…
))
5 Oct 2008 o 23:21
Żyjesz!!
Jak wrócisz ja chcę zdjęcia!
Dziś podziwiałam stadko dorodnych Twoich przysmaków
=]
Dodałam nowy wpis u siebie i fotki
Na wypadek gdybyś zgubiła adres…
huddersfield.bloog.pl
Darmowa reklama u Elis… hihi
Wiem że piszę bez składu i ładu ale późno już
Wracaj cała i zdrowa. Całusy!
5 Oct 2008 o 23:22
Spokojnie, adres Twojego bloga w ulubionych zakładkach jest i już go raczej szybko nie zgubię.
Niedługo i ja dodam fotki – z Kijowa
5 Oct 2008 o 23:22
no to fajnie, że masz tyle wrażeń, o to chyba chodziło…
pozdrawiam
5 Oct 2008 o 23:22
Oj tak, wrażeń mnóstwo. O większości i tak tu nie napiszę
A tak na serio, to masz Gerard rację – o to mi właśnie chodziło, żeby pozbyć się tego marazmu dnia codziennego. I niewątpliwie się udało. A te produkty ukraińskie…
5 Oct 2008 o 23:23
Zobaczcie jeszcze Zołote Wrota, Matkę-Ukrainkę (znacie historię z jej wysokością?), cerkiew Michaiwską i socrealistyczny Dom Ludowy – jeżeli zdążycie.
Pozdrawiam i liczę na ciekawe opowieści.
5 Oct 2008 o 23:23
Złote Wrota i Matka Ukraina zaliczone (jakkolwiek głupio to brzmi
). Ale tych dwóch pozostałych rzeczy nie daliśmy już rady – poza tym już z Kijowa wyjechaliśmy 
A o historii wysokości Matki Ojczyzny chętnie przeczytam, bo olbrzymia jest.