October

4

Miedzy Kijowem a Lwowem

Kilka slow na szybko :) Bez polskich znakow, bo tutaj takie cuda nie wystepuja :P

Kijow to za duze miasto, aby je w trzy dni zobaczyc. Piekne i zaskakujace na kazdym kroku. Nie jest tak pedzace jak Warszawa, mimo, ze to stolica. Duzo parkow i punktow widokowych. Dniepr robi bardzo przytulne wrazenie. A zdobienia kamienic… Ech, kto mnie zna, ten wie jaka wage do tego przykladam :) Sliczne niektore. No i ten monumentalizm… Ogromne.

Metro tez robi wrazenie. Podobno wybudowane zostalo takie glebokie, zeby na wypeden ewentualnej wojny moglo sluzyc jako bunkry. Bardzo dlugo trzeba w dol zjezdzac, aby na stacje dojechac.

Pociagi. Fajna sprawa z tymi miejscami do spania w pociagach. Dzieki temu mozna choc troche sprobowac w nocy odpoczac. Nie to co u nas… Jak sobie pomysle o nocnych przejazdach do Swinoujscia czy do Wroclawia, to az mnie ciarki przechodza…

No, a teraz juz we Lwowie jestesmy i wlasnie odkrylam, ze jutro odbyc sie na lwowska wersja naszego lubelskiego Jarmarku Jagiellonskiego. Taka niespodzianka :) I w dodatku polaczona z Festiwalem Piwa. Hmmm :D

To tyle na szybko. Kiedys jeszcze wiecej opisze. Zmykam na pizze :)

Pokrewne tematy


Komentarze (7) do “Miedzy Kijowem a Lwowem”

  1. Edyta:

    No to, kiedy pierwsza wycieczka do Lwowa pilotowana… ;) znając Ciebie to będziesz teraz kursować między Rumunią a Ukrainą… wracaj już… ;) ))

  2. Ola:

    Żyjesz!!
    Jak wrócisz ja chcę zdjęcia!

    Dziś podziwiałam stadko dorodnych Twoich przysmaków

    =]
    Dodałam nowy wpis u siebie i fotki :)

    Na wypadek gdybyś zgubiła adres…
    huddersfield.bloog.pl
    Darmowa reklama u Elis… hihi

    Wiem że piszę bez składu i ładu ale późno już ;)
    Wracaj cała i zdrowa. Całusy!

  3. EliS:

    Spokojnie, adres Twojego bloga w ulubionych zakładkach jest i już go raczej szybko nie zgubię.
    Niedługo i ja dodam fotki – z Kijowa :)

  4. Gerard:

    no to fajnie, że masz tyle wrażeń, o to chyba chodziło…
    pozdrawiam

  5. EliS:

    Oj tak, wrażeń mnóstwo. O większości i tak tu nie napiszę :P ;)

    A tak na serio, to masz Gerard rację – o to mi właśnie chodziło, żeby pozbyć się tego marazmu dnia codziennego. I niewątpliwie się udało. A te produkty ukraińskie… ;)

  6. Shawman:

    Zobaczcie jeszcze Zołote Wrota, Matkę-Ukrainkę (znacie historię z jej wysokością?), cerkiew Michaiwską i socrealistyczny Dom Ludowy – jeżeli zdążycie. :) Pozdrawiam i liczę na ciekawe opowieści. ;)

  7. EliS:

    Złote Wrota i Matka Ukraina zaliczone (jakkolwiek głupio to brzmi :P ). Ale tych dwóch pozostałych rzeczy nie daliśmy już rady – poza tym już z Kijowa wyjechaliśmy :)
    A o historii wysokości Matki Ojczyzny chętnie przeczytam, bo olbrzymia jest.

Zostaw komentarz