Byłyśmy z Edytą u Kasi w szpitalu. Leży i pachnie. I tak cały dzień, bo przeszły jej skurcze już po pierwszej kroplówce. Uff…
Leży na drugim piętrze trzypiętrowego budynku. Wezwałyśmy windę, żeby zjechać. Wsiadamy.
Ja: O, do góry jedzie.
Edyta: A co, ma jechać w bok?
Nie mam pojęcia czemu ci ludzie w windzie śmiać się zaczęli…
A jutro do Lwowa. Wszystko wskazuje na to, że tylko z Kubą. Plan mamy niezły… Chyba by mnie z domu nie wypuścili, jakbym wspomniała, gdzie zamierzamy pojechać (Edyta, nie blednij bez potrzeby! ). Mam pozytywne odczucia Fakt, w pewien sposób uciekam tym wyjazdem. Ale co tam, naładuję się i będę mogła wrócić z podniesioną głową. Przynajmniej taki jest plan…
30 Sep 2008 o 22:56
Miłej podróży… Ależ Wam zazdroszczę…
30 Sep 2008 o 22:57
Pamiętaj o tym, co ostatnio napisałaś mi w smsie… ja się nie będę powtarzać…;)
1 Oct 2008 o 22:57
O ja tez zazdroszczę, ale i tak życzę dobrej podróży! Bezpiecznej, ale nie spokojnej
2 Oct 2008 o 22:58
życzę Ci udanego pobytu i niesamowitych wrażeń we Lwowie
pozdrawiam
gerard