September

29

Nic śmiesznego

Byłyśmy z Edytą u Kasi w szpitalu. Leży i pachnie. I tak cały dzień, bo przeszły jej skurcze już po pierwszej kroplówce. Uff…

Leży na drugim piętrze trzypiętrowego budynku. Wezwałyśmy windę, żeby zjechać. Wsiadamy.
Ja: O, do góry jedzie.
Edyta: A co, ma jechać w bok?

Nie mam pojęcia czemu ci ludzie w windzie śmiać się zaczęli… :P

A jutro do Lwowa. Wszystko wskazuje na to, że tylko z Kubą. Plan mamy niezły… Chyba by mnie z domu nie wypuścili, jakbym wspomniała, gdzie zamierzamy pojechać (Edyta, nie blednij bez potrzeby! :P ). Mam pozytywne odczucia :) Fakt, w pewien sposób uciekam tym wyjazdem. Ale co tam, naładuję się i będę mogła wrócić z podniesioną głową. Przynajmniej taki jest plan…

Pokrewne tematy


Komentarze (4) do “Nic śmiesznego”

  1. Shawman:

    Miłej podróży… Ależ Wam zazdroszczę…

  2. Edyta:

    Pamiętaj o tym, co ostatnio napisałaś mi w smsie… ja się nie będę powtarzać…;)

  3. Paula:

    O ja tez zazdroszczę, ale i tak życzę dobrej podróży! Bezpiecznej, ale nie spokojnej :)

  4. Gerard:

    życzę Ci udanego pobytu i niesamowitych wrażeń we Lwowie
    pozdrawiam
    gerard

Zostaw komentarz